Objazdowa kuźnia talentów dotarła do Polski

Vfl Bochum
 fot. Adam Leśniewski/materiały prasowe  /  źródło: Materiał prasowy

VfL Bochum wydało na świat Ilkay'a Guendogana czy Joela Matipa. Od maja tego roku stara się zawodników tego formatu znaleźć, wychować i oszlifować także w Polsce.

Blisko siedemdziesięcioro polskich dzieci w koszulkach niemieckiego II-ligowca słucha podsumowania treningu. W końcu jeden z trenerów rzuca: „Kto trafi w poprzeczkę, może iść do domu”. Młodzi w pierwszym odruchu biegną do piłki, ale błyskawicznie się reflektują. „A, to ja nie strzelam” - pada z ust jednego z chłopaków, który nie chciał ryzykować, że trafi. Mimo że codziennie intensywnie trenują po dwa razy i są już wymęczone, mimo że w każdym ułamku wolnej chwili padają na ziemię i przysysają się do butelek z wodą, nie chcą iść do domów. Choć miałyby pełne prawo akurat w tym tygodniu odczuwać przesyt futbolu, dzień później już na godzinę przed pierwszym treningiem boisko dawnego Dolcanu Ząbki roi się od małych piłkarzy. Przyszli wcześniej, bo dwa dwugodzinne treningi dziennie to dla nich za mało. Trenerzy VfL Bochum potrafili je wymęczyć w taki sposób, że ciągle nie miały dość.

 

To cokolwiek abstrakcyjny widok. O polski rynek i polskie dzieci walczy coraz więcej zachodnich klubów. FC Barcelona, po sukcesie warszawskiej szkółki, próbuje teraz otworzyć oddział w Krakowie. Na Śląsku od kilku lat działa szkółka Juventusu Turyn. Krótkie obozy dla polskich dzieci organizuje Borussia Dortmund. VfL Bochum do towarzystwa stałych bywalców Ligi Mistrzów nie pasuje. Lata świetności, czyli występów w europejskich pucharach, ma dawno za sobą. Od lat nie potrafi się dźwignąć z 2. Bundesligi. Wciśnięte pomiędzy potentantów z Dortmundu i Gelsenkirchen, nie ma wielkich perspektyw. Ale akurat młodzież potrafi szkolić jak mało kto. To tam wykuwały się talenty Ilkay'a Guendogana z Manchesteru City, Joela Matipa z Liverpoolu, Leona Goretzki z Schalke, który wkrótce pójdzie do największych klubów Europy i kilku innych solidnych graczy z Bundesligi. - Gdybyśmy potrafili ich wszystkich zatrzymać, walczylibyśmy o awans do Ligi Europy – mówi Juergen Holletzek, trener młodzieży VfL.

 

Ze względów finansowych, zatrzymywać takich piłkarzy Bochum nie ma jednak szans. Czasy, w których klub zajmował czołowe miejsca w Bundeslidze, raczej nie wrócą. W VfL musieli wymyślić nową drogę. Postawili na to, co potrafią najlepiej, czyli szlifowanie młodzieży. Wiedząc, że jeśli chodzi o zasięg skautingu i kwoty wydawane na młodych piłkarzy, nie są w stanie równać się z bogatszymi sąsiadami, muszą ich przebić lepszą pracą. Bardziej zindywidualizowanym podejściem. Klub szeroko współpracuje ze znanym, lokalnym uniwersystetem, a trener pierwszej drużyny chętnie wpuszcza młodych piłkarzy do seniorskiej piłki. Kiedyś Holender Gertjan Verbeek pracował w Feyenoordzie Rotterdam z młodym Michałem Janotą i w Norymberdze z Mariuszem Stępińskim, teraz ma pod okiem Pawła Dawidowicza.

 

Dbałość o rozwój młodych piłkarzy popchnęła też władze VfL do założenia, na wzór większych niemieckich klubów, tzw. Fussballschule. To przedsięwzięcie równoległe do funkcjonującej w Bochum akademii. Fussballschule to cykl objazdowych treningów piłkarskich, podczas których w ciągu pięciu dni trenerzy VfL Bochum starają się oswoić potencjalnych zawodników z treningami i ich intensywnością, pokazać, jak pracuje się w VfL. To także poszerzenie sieci klubowego skautingu. Trenerzy pracujący w szkółce dają sygnały skautom młodzieżowym, gdy tylko podczas obozu wpadnie im w oko dobrze rokujące dziecko. Raz do roku organizowany jest w Bochum specjalny, pokazowy trening, gdzie mają się okazję zaprezentować najlepsi, wyselekcjonowani młodzi gracze. Spośród nich, trenerzy wybierają tych, którzy dostają ofertę podjęcia regularnych treningów w akademii II-ligowca. Nie bez znaczenia jest także aspekt marketingowy. Dzieciom i ich rodzicom nazwa VfL Bochum ma się dobrze kojarzyć. Jest szansa, że nawet jeśli ktoś nigdy nie zagra w piłkę, będzie miał do tego klubu jakiś sentyment. A przynajmniej szacunek. Bochum organizuje tego rodzaju obozy w całych Niemczech, ale nie tylko. W zeszłym roku było w Budapeszcie, a w maju 2017 zadebiutowało na polskim rynku.

 

Bochum, nie mogąc liczyć jak Bayern czy Borussia na magię marki, chce się bronić jakością. Podczas gdy potentanci wysyłają często na tego rodzaju obozy trenerów, którzy z Bayernem czy Borussią nie mają na co dzień wiele wspólnego, lista nazwisk wysyłanych przez VfL do pracy z dziećmi robi wrażenie. Prawą ręką Holletzka, szefa całego przedsięwzięcia, który podobną szkółkę z powodzeniem prowadził wcześniej w Hannoverze 96, jest Dariusz Wosz, 17-krotny reprezentant Niemiec, uczestnik Euro 2000, wciąż wyróżniający się nienaganną techniką. Do Polski przyjechali z nimi Roman Wójcicki, mieszkający od ponad trzydziestu lat w Niemczech, trzykrotny uczestnik mundiali czy Zbigniew Fabiński, były napastnik Polonii Warszawa, mający w życiorysie występy w NRD-owskiej Oberlidze. W ten sposób wiadomo, że Bochum naprawdę wysyła na obozy najlepszą możliwą kadrę. I nawet jeśli dzieci nie pamiętają Wosza czy Wójcickiego z boiska, mogą podpatrzeć, jak kopać piłkę, by zawsze wpadała gdzie chcą. Bo każdy z nich nadal potrafi to zademonstrować.

 

Wbrew spodziewanym trudnościom, debiut w Polsce okazał się udany. Biorąc pod uwagę znikomą w Polsce markę VfL oraz – jak na polskie warunki niemałą cenę - przyciągnięcie blisko siedemdziesięciorga dzieci to duży sukces. A to dopiero początek. VfL chciałoby organizować obozy nie tylko w Warszawie i mocniej wejść na polski rynek. Kadra trenerska, związana jednocześnie z Niemcami i Polską, jest ku temu idealna. Na miejscu szkoleniowcy zobaczyli też wielki potencjał drzemiący w miejscowej młodzieży. - O dziwo, dzieci, które mieliśmy na obozie w Polsce, są bardziej zdyscyplinowane niż te, z którymi pracujemy w Niemczech. I potrafią też więcej. Widać, że w klubach wykonuje się z nimi dobrą pracę – chwali Wosz. Zdaniem Wójcickiego dzieci, które zobaczył na obozie w Ząbkach, wykazują się większą kreatywnością niż ich niemieccy rówieśnicy. A Holletzek tylko kręcił z zadowoleniem głową. Już po dwóch dniach wiedział, że przynajmniej pięciu chłopaków chciałby polecić skautom swojego klubu. - Nie podejrzewam, żebyśmy mieli w swojej akademii wielu zawodników na tym poziomie – przyznaje. Niemcy zobaczyli, że Polska naprawdę może być bogata w piłkarski talent.

 

Stojący przy linii bocznej rodzice trochę dziwili się, że wykonywane ćwiczenia są takie proste. Aż przypominała się obserwacja piłkarzy Ruchu Chorzów, którzy przed meczem z wielkim Ajaksem Amsterdam w latach 70. dziwili się, że Johan Cruyff i wszystkie inne gwiazdy holenderskiego futbolu, rozgrzewkę rozpoczynały od powtórzenia piłkarskiego elementarza. Bo, w tej kwestii wiele się akurat nie zmieniło, by dobrze grać w piłkę, nie potrzeba kosmicznych technologii. Wystarczy zacząć od sprawnego przyjmowania i podawania piłki oraz techniki strzału, z czym problem ma wielu zawodników ekstraklasy. - Gdyby Radosław Majewski miał za sobą treningi w Fussballschule, Lech wygrałby Puchar Polski – żartował Holletzek, patrząc na pudło zawodnika Lecha w ostatniej minucie finału krajowego pucharu. Żartował, ale nie do końca, bo wielu naszym piłkarzom przydałoby się takie odświeżenie podstaw. Zanim zacznie się biegać, warto nauczyć się chodzić.

 

Inicjatywy tego typu są czasem w Polsce krytykowane. Dla niektórych są dowodem, że polscy trenerzy i kluby nie są traktowani poważnie, a wewnętrzny rynek pozwala się plądrować zachodnim klubom. Ale w Bochum podkreślają, że ich działania nie są zakrojone na konkurencję względem polskich klubów, a jako uzupełnienie szkolenia. - Fussballschule to coś dodatkowego, poza treningami w klubie. Ma pozwolić zwrócić uwagę na pewne elementy, szlifować konkrety – tłumaczy Wójcicki. Jak czasem warto czytać książkę dla jednej mądrej myśli, tak czasem warto wziąć udział w kilku treningach z zagranicznymi trenerami, by usłyszeć jedno zdanie, jedną uwagę, mogącą zdecydować o być albo nie być przyszłego piłkarza. Wszystkiego, co daje choćby minimalne szanse na poprawę szkolenia w Polsce, warto próbować.

Z tej samej kategorii