Dziewiętnastolatka bez kompleksów. Przegrała tylko z Czerwonką

Kaja Ziomek
 źródło: PAP

- Kiedy rok temu debiutowałam w seniorskim Pucharze Świata, nie czułam żadnej presji. W tym sezonie jest inaczej – powiedziała łyżwiarka szybka Kaja Ziomek, która zajęła drugie miejsce w czwartkowej rywalizacji na 500 metrów w mistrzostwach Polski.

Broniąca tytułu Ziomek (Cuprum Lubin) wyprzedziła w pierwszym biegu o 0,09 Natalię Czerwonkę (Zagłębie Lubin), ale w drugim lepsza była rywalka i to ona sięgnęła po złoty medal na torze Stegny w Warszawie.

 

- Przed zawodami mówiłam, że groźnymi rywalkami będą Natalia Czerwonka i Luiza Złotkowska, ale też Kasia Bachleda-Curuś, która wróciła do łyżwiarstwa, zresztą rekordzistka kraju na tym dystansie (39,08 – przyp. PAP) – stwierdziła pochodząca z Lubina, a na co dzień trenująca w zakopiańskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego Ziomek.

 

W czwartek, pierwszym dniu stołecznych zawodów, odbyły się po dwa biegi kobiet i mężczyzn na 500 m. Rok temu rywalizacja w tej konkurencji w Tomaszowie Mazowieckim odbywała się według innych nieco zasad, rozłożona była na dwa dni. - I według mnie to lepsze rozwiązanie. W każdym przejeździe daję z siebie maksimum, więc dobrze jeśli w ciągu dnia mam tylko jeden start – uważa Ziomek.

 

W styczniu tego roku młoda łyżwiarka zadebiutowała w seniorskim PŚ w Stavanger. Na kolejną szansę musiała poczekać do ubiegłego weekendu – wystartowała w Heerenveen. - Do Norwegii pojechałam jako juniorka i debiutantka. Czułam się swobodnie, bowiem nie było żadnej presji, po prostu miałam wystartować w seniorkach. Nowy tor Thialf w Heerenveen wygląda dobrze, ale lód nie był za szybki. I do tego presja. Czułam, że była duża, choć nie chodziło o zajęcie dobrego miejsca, tylko „złamanie” 40 sekund. Wszyscy liczyli, że to mi się uda, a tymczasem już stojąc na starcie sparaliżowało mnie. Bieg był nieudany technicznie, do tego średniej jakości lód i czas gorszy od oczekiwanego – dodała zawodniczka.

 

Ziomek uzyskała czas 40,45 i zajęła 19. miejsce w słabszej grupie B. Wydawało się, że sezon 2016/2017 może być przełomowym w jej karierze, bowiem w trakcie przygotowań dołączyła do norweskiej grupy, w której byli już m.in. Artur Waś i Artur Nogal.

 

- Niestety wszystko się rozpadło i we wrześniu po raz ostatni tam trenowałam. Później ćwiczyłam pod okiem fińskiego szkoleniowca polskich sprinterów Tuomasa Nieminena, zaś w listopadzie wróciłam do zajęć z grupą, z którą trenowałam ostatnie cztery lata i najwięcej osiągnęłam, czyli do zespołu Marka Pandyry. W przyszłym roku nie będę miała z kim trenować w Polsce, bowiem juniorzy, z którymi obecnie pracuję, skończą szkołę i możliwe, że trafią do innego trenera. Nikt raczej nie myśli o tym, żeby w Polsce stworzyć młodą grupę sprinterską – podkreśliła Ziomek.

 

Jej rekordy życiowe na 500 m i 1000 m wynoszą 39,63 i 1.20,46. Oba ustanowiła 27 lutego 2016 roku w Inzell.

Baner
Z tej samej kategorii