Wrocław ma jubileusz. Na tych zawodach zaczynali olimpijczycy z Rio

Robert Sobera
 fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl

Mija dziesięć lat od pierwszej edycji Wrocławskiej Olimpiady Młodzieży. Początkowo niewielka, skromna impreza na jubileusz skupi wokół siebie aż trzy tysiące zawodników. Za kilka lat ci sami sportowcy mogą dać nam medale prawdziwych igrzysk.

Od 13 maja aż przez miesiąc trwać będzie rywalizacja w ramach 10. Wrocławskiej Olimpiady Młodzieży. Dolnośląscy juniorzy zmierzą się w dwudziestu jeden dyscyplinach.

 

Impreza od początku istnienia przypomina kształtem „prawdziwe” igrzyska olimpijskie. Jest znicz, flaga olimpijska, przemówienia, pokazy i występy, a także klasyfikacje medalowe. Same krążki zresztą są jednymi z najładniejszych w kolekcjach uczestników, a jak wiadomo – taka nagroda na ścianie w pokoju juniora to wiele znacząca relikwia. I motywacja.

 

Uroczyste otwarcie zaplanowano na zmodernizowanym przed World Games (igrzyska sportów nieolimpijskich, które w lipcu odbędą się na Dolnym Śląsku) Stadionie Olimpijskim. W sobotę otwierającą WOM oraz drugi dzień odbędzie się też większość zawodów. Na kompleksie wrocławskiej AWF odbędą się zmagania w piłce nożnej, szermierce, piłce ręcznej, siatkówce plażowej, biegach na orientację, szachach, karate WKF i lekkiej atletyce. Później odbędą się zawody w akrobatyce sportowej, wioślarstwie, jeździectwie, judo, żeglarstwie, łucznictwie i kolarstwie. Jako ostatni – bo dopiero 10 czerwca – zmierzą się karatecy kyokushin.

 

- Wszystkie zawody 10. WOM są bezpłatne, zarówno dla uczestników, jak i kibiców – informuje rzecznik prasowy organizującego imprezę Młodzieżowego Centrum Sportu Marcin Janiszewski.

 

Wśród startujących znajdą się początkujące w sporcie dzieci, ale też poważni kandydaci z „papierami” na wielką karierę. Przez dekadę istnienia na podiach popularnych „WOM-ów” stawali olimpijczycy z Rio de Janeiro, m.in. mistrz Europy z Amsterdamu Robert Sobera, Joanna Linkiewicz czy Agata Forkasiewicz. Co zabawne, tyczkarz w 2009 roku... pchał kulą. Sześciokilogramowy sprzęt poleciał najdalej 10,90 m, co do teraz jest rekordem życiowym wrocławianina.

Z tej samej kategorii