Bieg Piastów, jakiego nie było. Justyna Kowalczyk zachwycona

Prawie 6 tysięcy uczestników pobiegło w 41. Biegu Piastów. Na Polanie Jakuszyckiej królowała Justyna Kowalczyk. Dosłownie.

Odkąd na kilka tygodni przed startem imprezy do biura Biegu Piastów przyszła wiadomość o treści „czy znalazłby się dla mnie jakiś numer startowy?”, scenariusz 41. edycji wydarzenia naraził się na wielką próbę. Z jednej strony start Justyny Kowalczyk oznaczał, że z góry można było założyć zwycięzcę kobiecej klasyfikacji biegu na głównym dystansie 50 km techniką klasyczną, z drugiej – wszystkie dotychczasowe przewidywania logistyczne należało przewidzieć od nowa.

 

Grubo ponad tysiąc kibiców i przeszło setka dziennikarzy obserwowała na Polanie Jakuszyckiej, jak najlepsza polska biegaczka w historii deklasuje swoje rywalki. Kowalczyk była 6. open, ze stratą niespełna 7 minut do najlepszego wśród mężczyzn Czecha Pavla Ondráška. Za nimi do mety przybiegło jeszcze 1,5 tys. zawodników.

 

- To jak spełnienie marzenia – mówiła przed biegiem i Kowalczyk, i organizatorzy, którzy o ściągnięcie najlepszej Polki starali się od lat. Dla niej był to pierwszy w karierze start na głównym dystansie Biegu Piastów. Dla nich – jedno z największych logistycznych wyzwań w historii ośrodka. Kowalczyk ukradkiem trenowała w Jakuszycach już w piątek, ale w sobotę ucieczki od tłumów już nie było. Zaraz po minięciu przez nią mety trener Aleksander Wierietielny odprowadził biegaczkę do szatni, pod której wejściem utworzył się gigantyczny zator.

 

Każdy chciał mieć z nią zdjęcie lub jej podpis. Na prawie godzinę ochrona bezradnie próbowała udrożnić korytarz komunikacyjny między sceną i stanowiskiem spikerów, a między biurem biegu i pomiarem czasu. Cierpliwość (kibiców) się opłaciła. Po kilkudziesięciu minutach Kowalczyk wyszła do entuzjastycznego tłumu, a następnie na ceremonię dekoracji. Ta z uwagi na tłok musiała zostać opóźniona. Napierających na scenę dziennikarzy i publiczność od sceny oddzielał kordon żołnierzy.

 

- W piątek sprawdziłam 30 kilometrów trasy, ale chociaż w Jakuszycach trenuję od kilkunastu lat, turystycznych pętli, po których prowadzi Bieg Piastów, nie znam najlepiej. To był dla mnie prawdziwy debiut tutaj. A wy jesteście kochani. Dziękuję, że tak licznie tu przyszliście – mówiła 34-latka przed dekoracją. Kilka minut wcześniej przy wielkim aplauzie uścisnęła się z pomysłodawcą Biegu Piastów Julianem Gozdowskim. Legendarny komandor założonego w 1976 roku wyścigu odebrał bowiem Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.


Na dziesięciu dystansach 41. Biegu Piastów łącznie wystartowało ponad 5,5 tys. osób. Kowalczyk, mimo że wyraźnie przytłoczona rolą gwiazdy zapowiedziała: - Jeszcze tu powrócę. W następny weekend 8. zawodniczka biegu na 10 km „klasykiem” podczas MŚ w Lahti wystartuje w 30-kilometrowym maratonie na Holmenkollen, a następnie rozpocznie serię startów w komercyjnym cyklu Visma Ski Classics. Jakuszyce do końca zimy będą już spokojne. Tysiące amatorów, którzy odwiedzili Dolny Śląsk w ostatnich dniach, wrócą tu witać aktywnie wiosnę. Jest szansa, że gruba pokrywa śnieżna – śladem poprzednich lat – pozwoli nawet na przeprowadzenie „Majówki na biegówkach”.

 

 

Baner

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Uczestnik Użytkownik anonimowy
~Uczestnik :
No photo~Uczestnik Użytkownik anonimowy
Sam tytuł mówi sam za siebie. Tyle, że w biegu uczestniczyło parę tysięcy ludzi i ich zdania są odmienne. Ale tytuł pasuje. Bieg w dechę ( sklejkę)
6 mar 08:52
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii