Muzyk na nartach. Polski skoczek gwiazdą w Finlandii

Daniel Okas
 źródło: You Tube

Mieszkający w Finlandii Daniel Okas zapowiadał się na niezłego skoczka narciarskiego, ale od latania na nartach wolał muzykę. Po rzuceniu nart w kąt zabrał się za grę na klawiszach i rap. Na północy Europy pracuje na status gwiazdy.

Przed rozpoczęciem roku szkolnego 2012/13 na stronie Polskiego Związku Narciarskiego anonsowano dwóch nietypowych uczniów: „Do nauki i treningów w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku szykuje się 94 dzieci. Wśród nich dwaj bracia: Sebastian i Daniel Okas, którzy do tej pory mieszkali w Finlandii”. Ci dwaj, a wraz z nimi najmłodszy Paweł, byli swego czasu jedną z największych narciarskich ciekawostek w Polsce. Teraz za sprawą Daniela – są nadal.

 

Sportowa rodzina Okasów

W Kraju Tysiąca Jezior już dekadę temu skoki narciarskie miały się ku upadkowi. Na arenie międzynarodowej pokazywali się wprawdzie klasowi skoczkowie, ale biedne kluby nie miały perspektyw, by dobrze przeszkolić zdolną młodzież. Wśród próbujących oszukać los byli trzej bracia Okas, swego czasu jedni z najzdolniejszych i wyróżniających się w fińskim odpowiedniku naszego „Lotos Cup – „Homea Sompa”.

- Jesteśmy szczęśliwi, że dwaj najstarsi chłopcy otrzymali szansę, by uczyć się w SMS Szczyrk i poznać bliżej swój rodzinny kraj. Kto wie, może reszta rodziny podąży za nimi? – mówiła jesienią 2012 roku ich mama Maria Okas. Stanisław (ojciec) uzupełniał: - Oni bardzo lubią skoki narciarskie, ale jeśli nawet w sporcie im nie wyjdzie, to przynajmniej nauczą się polskiej kultury, literatury czy historii. Podszkolą język i dostaną szansę poznać nowych kolegów – szukał zalet. Paweł został w Finlandii. Szedł dopiero do szóstej klasy szkoły podstawowej.

Tata Okas podkreślał, że jego synowie mają świadomość, iż w życiu nie liczy się tylko skocznia. - W szkole w Finlandii szło im bardzo dobrze, bo przekładając system oceniania na polski, mieli piątki – chwalił Daniela i Sebastiana przed rozpoczęciem roku. Niestety dla polskich nart, w wyniku wewnętrznych nieporozumień z dyrekcją szkoły, Daniel i Sebastian przedwcześnie wrócili do Lahti. Tam, na arenie ostatnich mistrzostw świata próbowali jeszcze ćwiczyć w klubie, z którego wywodzi się m.in. Janne Ahonen, ale wkrótce potem znaleźli sobie inne zajęcie. Po skokach w domu pana Stanisława zostały puchary i medale, dyplomy, zdjęcia, a nawet imienna nominacja z PKOl, którą „Sebi” otrzymał przed Europejskim Olimpijskim Festiwalem Młodzieży (EYOF), gdzie zajął 31. miejsce. W rogu pokoju stoją nowiutkie narty „Sporten”, w szafie różne kombinezony, z których korzysta Paweł. Gdy Piotr Żyła i polska drużyna zdobywała na Salpausselce medale MŚ, miał okazję być przedskoczkiem. Jego ojciec – sędzią pomiarowym.

Klawisze, rap i kontrakty
Daniel też uczestniczył w ostatnich mistrzostwach świata. Jednego razu stanął na scenie i wraz z młodą piosenkarką Tuuli zaśpiewał kibicom „Justin”. Melodyjny, nowoczesny kawałek, który w serwisie YouTube przekroczył milion wyświetleń, przyjęto z entuzjazmem. Odkąd „środkowy” ze skaczącego trio przestał na poważnie trenować, znalazł czas na inną pasję – muzykę.

 

- Skakałem średnio w porównaniu do innych. Teraz już praktycznie całkowicie zakończyłem karierę skoczka. Czasami jeszcze ubieram narty, ale już tylko dla frajdy – mówił rok temu w skokipolska.pl Daniel. Podczas MŚ w Lahti pokazał na Facebooku film, w którym w ładnym stylu przefrunął na dużej skoczni punkt K. - Stare dzieje – uciął spytany o wspomnienia. Bo z filmików, na których w jednym kadrze jest i on, i skocznia, bardziej popularny jest cover Kygo pt. „Firestone”. Nastolatek gra go na buli, którą wcześniej kilkaset razy widział z powietrza.

Daniel Okas: - Muzyką zajmuję się od zawsze. Przygodę z pianinem zacząłem w szkole gdy miałem 5 lat, a przez 10 lat grałem w konserwatorium. Naukę w uczelni już skończyłem, ale zacząłem grać przez słuch. Mam słuch absolutny, który pozwala mi odtworzyć wszystko, co usłyszę.

Tato martwi się o dwie rzeczy – że Daniel trochę opuścił się w mówieniu polsku i że świat show-biznesu może mu zawrócić w głowie. Mimo to jest z syna dumny. - Ostatnio przyszedł i powiedział, że dbająca o jego interesy firma fonograficzna do nowego singla zaproponowała teledysk w Amsterdamie o budżecie większym niż największe fińskie gwiazdy – chwali Stanisław i dodaje, że chodzi o Universal Music. - Zawsze chciałem, żeby chłopcy robili w życiu to, z czego będą zadowoleni. Dobrze, że zaczynają się odnajdywać, bo skoki w Finlandii mają coraz mniejszy sens.

Więcej na temat:Daniel Okas
SK
Z tej samej kategorii