Igrzyska. Zwykła-niezwykła impreza. Jak nie oszaleć w 56 dni czekania?

56 dni pozostało do rozpoczęcia igrzysk olimpijskich w południowokoreańskim Pjongczang. Dla niektórych to 56 dni do spełnienia marzenia o starcie w igrzyskach. Dla innych te 56 dni to bardziej czas na wprowadzanie ostatnich korekt w przygotowaniach. Podejście i nastawienie do igrzysk to z pewnością kwestia indywidualna. Jednak każdemu zawodnikowi, trenerowi i innym członkom sztabów towarzyszy oczekiwanie. Igrzyska olimpijskie to przecież impreza, której nie równa się nic innego.

Konkurs drużynowy w Pucharze Świata Kuusamo 2017
 fot. Tomasz Markowski  /  źródło: newspix.pl

Warto więc przypomnieć w tym miejscu (i będę powtarzać to do znudzenia), że igrzyska to zawody jak żadne inne. Nie ma drugich takich zawodów. Najważniejsza impreza czterolecia (a dla niektórych najważniejszy start w karierze), która pełna jest symboliki, przepychu, rozgłosu i mediów. To tu na stołówce czy podczas spaceru w wiosce olimpijskiej spotyka się wielkich mistrzów sportu. To tu na każdym kroku wszystko przypomina uczestnikom igrzysk o tym, że znajdują się w wyjątkowym miejscu, w wyjątkowym czasie. Wszędzie pojawiają się logotypy sponsorów i symbole igrzysk olimpijskich. Są specjalne wymagania dotyczące strojów, publikacji zamieszczanych w mediach społecznościowych czy reklamowania sponsorów. Atmosfera igrzysk objawia się jeszcze wcześniej. Przed wylotem na igrzyska reprezentanci składają ślubowanie, otrzymują stroje w narodowych barwach, czytają i słuchają o oczekiwaniach kibiców. Oczywiście, sam start to często rywalizacja z tymi samymi przeciwnikami, których sportowcy spotykają podczas imprez rangi mistrzostw świata, jednak atmosfera wokół igrzysk jest niepowtarzalna. Myślę zresztą, że dla każdego uczestnika znaczenie będzie miał inny aspekt – to bardzo indywidualna kwestia. Fakty są jednak takie: igrzyska to święto, to impreza niezwykła, to niespotykane nigdzie indziej okoliczności. To wszystko wpływa na nastawienie.

 

Sportowo, igrzyska olimpijskie to ukoronowanie czterech lat przygotowań, choć wiele osób postrzega to nawet jako zwieńczenie kariery (znowu – to kwestia indywidualna). Niewątpliwie jednak to start, na który się czeka, do którego sportowcy przygotowują się w wyjątkowy sposób. Igrzyska mają zresztą podobne znaczenie dla członków sztabów szkoleniowych – przecież cały proces szkolenia, we wszystkich aspektach, zmierza ku tej najważniejszej próbie. Dlatego nie zgadzam się ze stwierdzeniem, które pada czasami z ust trenerów (najczęściej w postaci rad dla zawodnika), że igrzyska to impreza jak każda i tak trzeba ją traktować. To duże uproszczenie, które, paradoksalnie, najczęściej nie sprzyja zyskaniu komfortu i zmniejszeniu napięcia związanego ze startem.

 

Nie ma drugich takich zawodów. Nigdzie zawodnik nie doświadczy takiej presji, nie będzie tak zmotywowany, oszołomiony ogromem imprezy, przytłoczony stawką, otoczony niezliczoną ilością bodźców. Nie da się „zdjąć presji”. Można ją zaakceptować i nad nią zapanować.

 

Do presji i napięcia towarzyszącym igrzyskom można się przygotować. To właśnie tu wkracza specyficzny rodzaj przygotowania mentalnego. Specyficzny, bo podobnie, jak przygotowania „typowo sportowe” jest ukierunkowany na tę wyjątkową imprezę. Bardzo często spotykam się z pytaniem, czy tak krótki czas do imprezy to dobry moment na wprowadzanie pracy z psychologiem. Trudno udzielić tu jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony warto podkreślić, że praca nad przygotowaniem mentalnym w sporcie to proces, który najlepiej rozpoczynać na wczesnych etapach szkolenia, a przynajmniej na kilka lat przed igrzyskami. Ten czas daje przestrzeń do tego, aby wsparcie psychologiczne było kompleksowe i aby zawodnik (lub trener czy inna osoba ze sztabu) mógł komfortowo pracować nad wszelkimi obszarami stanowiącymi dla niego wyzwanie lub sprawiającymi trudność. Z drugiej jednak strony, nawet interwencje na dwa miesiące przed docelowym startem mogą stanowić wartość dodaną. Wiele zależy od tego, czego dotyczą potrzeby i oczekiwania zawodnika, który taką współpracę rozpoczyna. Wsparcie w ostatnim momencie ma z pewnością specyficzny charakter, ponieważ w tak krótkim czasie trudno jest nawiązać relację i zbudować pomiędzy psychologiem a zawodnikiem (czy sztabem) więź, która pozwoli realizować wspomniany wyżej proces. Czy jednak warto? Z pewnością tak, choć pamiętajmy także o tym, że ostatni moment przed igrzyskami to czas, w którym należy unikać radykalnych zmian.

 

(Nie)czas na zmiany
Kiedy przez cztery lata sztaby przygotowują się do startu w igrzyskach olimpijskich, wypracowują relacje, mechanizmy funkcjonowania, sposoby radzenia sobie w różnych sytuacjach i zwyczaje, które budują całe drużyny. Dotyczy to zresztą nie tylko dyscyplin zespołowych – w sportach indywidualnych drużyna także odgrywa bardzo ważną rolę w dążeniu do sportowego mistrzostwa. Kiedy do igrzysk zostaje zaledwie 60 dni (bo cóż to jest w skali czteroletnich przygotowań) warto pamiętać o tym, aby w miarę możliwości nie wprowadzać drastycznych zmian. Nie chodzi jedynie o kwestie czysto sportowe, dotyczące treningu. Mowa tu także o składzie zespołu i atmosferze, którą mozolnie buduje się przez całe lata. To także kwestia budowania relacji pomiędzy zawodnikami a trenerami, fizjoterapeutami, dietetykami czy psychologiem właśnie. Kolejny obszar to rytm treningu i regeneracji. Jeśli sprawdzał się on dotychczas, w miarę możliwości warto trzymać się dobrych i sprawdzonych praktyk. Następna kwestia to chociażby sposób podróżowania czy sprawy logistyczne. Idąc dalej – sposób pracy trenera, relacje z zawodnikami, metody szkoleniowe. Wszystkie te elementy tworzące pewną sprawnie działającą całość dają komfort i stabilizację. Kiedy zbliża się impreza docelowa, to poczucie bezpieczeństwa staje się kluczowe (same igrzyska dają wystarczającą dozę niepewności i napięcia). To fundamentalny element pewności siebie dla zawodników i warto o tym pamiętać szczególnie w ostatnich tygodniach przed startem.

 

To także czas, w którym niezmiernie ważne jest zadbanie o komfort i naładowanie baterii. Mówię o tym w pracy często, jak o tankowaniu zbiornika przed bardzo długą podróżą. Kiedy przed igrzyskami treningi są już nieco krótsze lub gdy jest ich mniej, pojawia się więcej przestrzeni na…myślenie o starcie. Skoro wszystko podporządkowane zostało temu jednemu celowi, myśli o zbliżających się igrzyskach są naturalne. Czasami jednak stają się przytłaczające i sprzyjają budowaniu napięcia, a także pojawianiu się stresu na długo przed startem. Dlatego warto dbać o siebie w czasie bezpośrednich przygotowań i pozostawać w innego rodzaju działaniu, które pomoże zredukować myśli o starcie. Przebywać z bliskimi i czerpać z ich wsparcia, robić dla samego siebie dobre i miłe rzeczy – sprawiać sobie drobne przyjemności, oddawać się pasjom czy hobby. Sposobów jest wiele w zależności od tego, co działa korzystnie na daną osobę. Będąc aktywnym w innych obszarach, a jednocześnie regenerując się fizycznie i psychicznie, można skutecznie wspomniany bak energii i zasobów tankować.

 

Czego nie robić lub co ograniczyć? Z pewnością warto rozsądnie zarządzać aktywnością w mediach społecznościowych i reagowaniem na to, co pojawia się w mediach w kontekście startu w igrzyskach. To, w jaki sposób zawodnicy radzą sobie z presją i oczekiwaniami w tym obszarze staje się w ostatnim czasie jednym z najważniejszych czynników regulujących pojawienie się stresu i napięcia podczas startu. Nie napisałam, że zachęcam do tego, aby się odciąć i nie korzystać. Wręcz przeciwnie, podobnie jak w przypadku przygotowywania się do wagi i specyfiki igrzysk uważam, że kluczowe w tej kwestii jest świadome funkcjonowanie w mediach. Dotyczy to zarówno udzielania wywiadów czy tworzenia treści w mediach społecznościowych, jak i czytania i słuchania tego, co się w nich pojawia. Trudno dziś uciec od obecności portali społecznościowych – właściwie wszyscy z nich korzystamy. Dlatego warto przyzwyczaić się także do tego, jak mogą one wpływać na zwiększenie się presji czy pojawienie się oczekiwań. Często trudno radzić sobie w tej kwestii samodzielnie, dlatego w sporcie elitarnym, szczególnie przed igrzyskami olimpijskimi to bardzo ważna sfera do pracy dla psychologów wspierających przygotowanie sportowców do startu.

 

Co robić?
Zebranie w pigułkę i stworzenie kilku podstawowych punktów wartych uwagi w przygotowaniu mentalnym do igrzysk olimpijskich jest niezwykle trudne. Czy przygotowanie do imprezy docelowej tej rangi tak bardzo różni się od innych momentów sezonu? I tak i nie. Warto pamiętać przede wszystkim, że sportowiec (także mistrz, także olimpijczyk!) to przede wszystkim człowiek, co bardzo często podkreślam. Ma swoje marzenia, obawy, trudne momenty, ważne relacje. Doświadcza podobnych trudności i mierzy się z podobnymi wyzwaniami, jak każdy z nas. Mogą się one pojawić niezależnie od tego, czy właśnie przygotowuje się do startu w igrzyskach. Z drugiej strony start w igrzyskach rodzi napięcie o bardzo specyficznej „konstrukcji”, o czym już zresztą wspomniałam. To często test najwyższej próby dla motywacji, radzenia sobie ze stresem, zmierzenia się z oczekiwaniami i realizacją celu. Dlatego spróbuję wskazać kilka ważnych kwestii, na których warto skupić się w tym ostatnim okresie.

 

Skupiać się na zadaniu

Często powtarzam, że to nie wynik sportowy jest tym, na czym warto skupiać się podczas zawodów i przed startem. W odpowiedzi słyszę zazwyczaj: - Jak to?! To na czym ma się skupiać zawodnik, jeśli nie na tym, że chce zdobyć medal?

 

Na zadaniu. Na tym, co do tego medalu (lub innego celu) ma doprowadzić. To bardzo ważne, aby uświadomić sobie, że wynik sportowy jest efektem, w pewnym sensie skutkiem ubocznym pracy, którą wykonuje zawodnik. Mówił o tym Adam Małysz, gdy zapewniał, że skupia się na tym, aby w każdym konkursie oddać dwa równe, dalekie skoki. Mówiła Maja Włoszczowska w Rio de Janeiro, gdzie podkreślała, że nie myślała o medalu, a o tym, żeby przejechać perfekcyjny technicznie wyścig.

 

Efektywnie wyznaczać cele

Im sportowiec ma więcej doświadczenia, im jest starszy i bardziej świadomy, tym łatwiej mu wyznaczać własne cele i je realizować. Zazwyczaj to zawodnicy z mniejszym doświadczeniem mają większe trudności ze stawianiem celów i ich osiąganiem. Nie zawsze są w stanie realnie ocenić swoje możliwości, czasami nie mają świadomości ograniczeń i wyzwań. Warto pamiętać o tym, że wyznaczaniu celów towarzyszy kilka zasad, które opisuje między innymi metoda SMART(ER):

 

S – Simple/Specific – Cel powinien być prosty i konkretny. „Chcę być najlepszym piłkarzem” nie jest celem, który można uznać za dokładnie określony. „Zdobyć medal igrzysk olimpijskich w Pjongczang” jest już bardziej sprecyzowany i konkretny.

 

M – Measurable – Cel powinien być mierzalny. W przypadku napastnika można na przykład określić liczbę bramek w sezonie. W przypadku skoków narciarskich może być to odległość, którą zawodnik chce osiągnąć lub miejsce, które chce zająć w konkursie. W łyżwiarstwie szybkim może być to czas przejazdu.

 

A – Achievable – Cel powinien być realny do osiągnięcia. Warto wyznaczać cele krótkoterminowe, w formie mniejszych zadań, które mają doprowadzić do zrealizowania celu głównego. „Zostać mistrzem olimpijskim” jako cel dla 8-letniego łyżwiarza nie jest realistyczny i trudno utrzymać motywację w codziennej pracy nie mając niczego „po drodze”. To samo dotyczy celu podczas igrzysk. Cel możliwy do osiągnięcia ułatwi pokonanie drogi, która do niego prowadzi. Da motywację i determinację.

 

R – Relevant – Cel powinien być istotny, mieć znaczenie. Warto wyznaczyć taki cel, z którym zawodnik będzie mógł się utożsamić, który będzie jego, który będzie mu bliski. Niech celem nie będzie jedynie „Pojechać na igrzyska do Pjongczang.”. Co stanie się, gdy zawodnik już się tam znajdzie? Czego „się chwyci”?

 

T – Timely defined – Cel powinien mieć określony horyzont czasowy. Czasami może dotyczyć jednego sezonu startowego, czasami makrocyklu – czyli kampanii olimpijskiej, czasami jednego miesiąca. Ważne, aby było to określone.

 

Czasami dodaje się kolejne „dwie literki”, które mają za zadanie sprawić, aby jeszcze łatwiej było nam wyznaczać i realizować cele. Ze SMART tworzy się wówczas SMARTER:

 

E – Exciting – Według niektórych psychologów cel powinien być ekscytujący, powinien dostarczać emocji, które pozwolą utrzymać motywację i zachęcą do przekraczania granic własnego komfortu podczas treningu. I to dość łatwo osiągnąć w kontekście igrzysk, prawda?

 

R – Recorded – Osobiście zgadzam się z tym (i stosuję tę zasadę w pracy z zawodnikami), że cel powinien zostać zapisany. W każdym momencie możemy się do niego odwołać, łatwo przypomnieć sobie to, kiedy go spisaliśmy i w jakim byliśmy wówczas nastroju. To niewątpliwie wpływa na poziom motywacji i determinacji. Warto, aby pamiętali o tym szczególnie trenerzy!

 

Przyzwyczajać się do obciążenia

Nie do obciążeń treningowych (w każdym razie nie o to w tym miejscu chodzi), a do obciążeń związanych ze wszystkim, co opisałam powyżej, a więc ze specyfiką imprezy. To, że podczas startu pojawiają się „motyle w brzuchu” nie musi oznaczać, że zawodnika czeka paraliż. To może być sygnał, że organizm jest gotowy do wysiłku i do tego, aby zmierzyć się z wyzwaniem. Podejście do pojawienia się stresu i przekonanie o tym, że może być mobilizujący i wspierający mogą zdziałać wiele dobrego. Warto o tym pamiętać.

 

Nastawić się na działanie

Pewność siebie rodzi się z przekonania o własnej skuteczności. To z kolei zależy w dużej mierze od świadomości tego, że można osiągnąć cel i może spełnić marzenie. Igrzyska nie muszą przytłaczać – mogą stać się areną spełnienia marzenia i zrealizowania wieloletniego, konsekwentnie realizowanego planu. To zależy od nastawienia. Najbardziej konstruktywne jest to, gdzie zawodnik nakierowuje się na działanie, na zwycięstwo i na najzwyklejsze w świecie zrobienie swojego tak, aby wykorzystać 100% własnego potencjału.

 

Być blisko siebie

Poznać siebie, swoje reakcje, swoje mocne strony, ale też swoje ograniczenia. Nawet w ostatniej chwili, w ostatnich tygodniach przed startem warto zwrócić na to uwagę i przyjrzeć się samemu sobie. Dzięki takiej wiedzy i świadomości łatwiej będzie zawodnikowi przewidzieć własne reakcje w sytuacji zwiększonego napięcia i stresu, a tym samym łatwiej będzie przygotować się do tej sytuacji.

 

Mówić do siebie

Stosowanie dialogu wewnętrznego pomaga przede wszystkim w kontrolowaniu emocji, wzmacnianiu poczucia pewności siebie i własnej skuteczności i koncentrowaniu uwagi. Zwyczaje i pewnego rodzaju utarte komunikaty, które kierujemy do siebie pomagają odpowiednio funkcjonować w sytuacji, gdy znajdujemy się pod wpływem stresu, ale mogą pomagać także, gdy zawodnik dopiero przygotowuje się do startu. Warto zachęcać się do pracy, powtarzać sobie, że jest się dobrym i pokonało się ogromną drogę do tego ważnego miejsca.

 

Nauczyć się komunikować

Prawdziwie, asertywnie. Wbrew pozorom asertywność nie oznacza umiejętności mówienia „nie” (powszechna, błędna definicja), a takie wyrażanie własnych potrzeb i oczekiwań, by nie ranić przy tym innych i nie naruszać ich przestrzeni. Nad komunikacją warto pracować także w ostatnich tygodniach przed igrzyskami. Każda zmiana i otwarcie się na inne osoby (na przykład na kolegów z zespołu, trenera czy inne osoby z ekipy) przynosi korzystne zmiany i sprzyja zbliżeniu w relacjach. Te z kolei są szczególnie ważne w tak wyjątkowym momencie.

 

Warto pamiętać, że często to błędy w komunikacji uniemożliwiają skuteczne przygotowanie się do najważniejszych imprez. Między innymi sprzyjają pojawianiu się konfliktów, szczególnie, gdy pojawia się napięcie przed imprezą.

 

Zadać sobie pytanie: „A co, jeśli…?”

Być przygotowanym do tak ważnej imprezy to nie dać się zaskoczyć lub zmniejszyć prawdopodobieństwo zaskoczenia. Dlatego warto wyobrazić sobie, co wydarzy się, gdy zawodnikowi przydarzy się awaria buta, kombinezonu czy gogli. Jak wówczas zareaguje? Czy może w jakiś sposób wpłynąć na taką sytuację? Warto szukać konstruktywnych rozwiązań i nastawiać się na działanie także myśląc o tych potencjalnie negatywnych zdarzeniach. Czasami można wręcz symulować podczas treningu sytuacje, w których taka awaria się przytrafia (Michael Phelps obawiając się, że w wodzie spadną mu okularki, niektóre treningi pływał bez nich). Takie podejście dotyczy oczywiście nie tylko sprzętu, ale także innych czynników. Co, jeśli popsuje się pogoda? Co, jeśli zawodnik będzie szczególnie zdenerwowany? Kto wówczas może pomóc, do kogo się zwrócić? To ważne pytania. Odpowiedzi na nie mogą pomagać w budowaniu pewności siebie przed tak ważnym startem.

 

Wizualizować igrzyska

Warto przejrzeć w sieci to, jak będą wyglądały areny rozgrywania zawodów, jak będzie wyglądała wioska, jak wygląda miasto. Dzięki temu możliwe jest stworzenie w głowie takich obrazów, które po przybyciu na miejsce sprawiają, że zawodnik jest mniej zaskoczony i przytłoczony. Czuje się bardziej „na miejscu” – to jeden z cennych elementów wizualizacji. Cenne jest także wyobrażanie sobie samych zawodów – przygotowań, przebiegu startu, reakcji po nim. Niech tym wyobrażeniom towarzyszy cała specyfika, o której pisałam – włącznie z tłumem kibiców.


A co po igrzyskach?
Start w igrzyskach to często coś, czemu podporządkowuje się całe funkcjonowanie w różnych obszarach. Kiedy igrzyska się skończą, kiedy cel zostanie osiągnięty, pojawia się pytanie: „Co dalej?”, któremu często towarzyszy poczucie pustki. Pisałam niedawno o tym, dlaczego tak się dzieje i w jaki sposób sobie z tym radzić. Warto o tym pamiętać i przygotować się na to, co wydarzy się po igrzyskach już przed startem. Jeżeli zawodnik aspiruje do zdobycia medalu, cenne jest także przygotowanie się na przykład na nagły wzrost zainteresowania mediów jego osobą i wynikiem. Sama świadomość, że może to nastąpić pomaga wypracować komfort i daje większe poczucie bezpieczeństwa.

 

Z pewnością mogłabym poruszyć jeszcze kilka kwestii, które są istotne w bezpośrednim przygotowaniu do startu w igrzyskach. Chciałabym jednak, aby z tego tekstu wybrzmiało jedno, najważniejsze stwierdzenie. Osiągnięcie mistrzowskiego poziomu w sporcie wiąże się z wieloma latami ciężkich treningów i wyrzeczeń. Sportowcy trenują często przez ponad 300 dni w roku po to, aby raz na cztery lata stanąć na podium igrzysk olimpijskich. Dla wielu jest to ukoronowanie kariery i szansa na budowanie przyszłości. Dlatego warto pamiętać o tym, jak specyficzne i trudne są to zawody i zbliżające się wielkimi krokami igrzyska w Pjongczang także takie będą. Nie da się uciec od presji igrzysk, nie da się jej „zdjąć” z zawodnika. Psychologia daje narzędzia do tego, aby poznać igrzyska jeszcze zanim weźmie się w nich udział. Można przygotować się do nich tak, aby nie przytłaczały. Warto sięgnąć po te zasoby, aby zwiększyć szansę na spełnienie marzeń.

Więcej na temat:Daria Abramowicz
Z tej samej kategorii