Naukowcy zbadali juniorów polskich. Wiemy, co powoduje, że rezygnują ze sportu

Na warszawskiej AWF odbył się międzynarodowy kongres naukowy „Sport olimpijski i sport dla wszystkich”. W jednym z paneli eksperci szukali odpowiedzi na pytania o stan szkolenia juniorów w Polsce. Problemy są różne – brak wsparcia w klubach, od działaczy i ekspertów. - Między szkoleniem juniorów a światem seniorów jest ściana, dopiero za którą zaczyna się profesjonalne traktowanie i opieka. A młodzi utalentowani dzisiaj oczekują profesjonalizmu od samego początku – mówi autor analizy Emil Marat.

Monika Liptak
 fot. Tomasz Markowski  /  źródło: newspix.pl

Czy młodzi polscy sportowcy mają takie same szanse na rozwój kariery jak ich rówieśnicy zagranicą? Co im przeszkadza? Co jest motywatorem, a co barierą? Na kogo mogą liczyć? Jak można i jak trzeba im pomagać? Na te pytania próbowali odpowiedzieć goście panelu dyskusyjnego Sportowej Akademii Veolii, który odbył się na warszawskiej AWF w ramach kongresu „Sport olimpijski i sport dla wszystkich”.

 

Akademia szuka odpowiedzi

140 sportowców temu – bo tylu w trakcie ośmiu edycji przeszło już przez program Akademii – Veolia opracowała system sponsorsko-edukacyjny wspierający młodych sportowców dyscyplin indywidualnych dla młodzieży w wieku 14-18 lat. Czyli najważniejszym przedziale w kwestii pytania, czy zakręcone na punkcie sportu dziecko zostanie mistrzem, czy wkrótce znajdzie sobie inne zajęcie. Jeden cykl programu trwa rok. W tym czasie młode talenty otrzymują dawkę wiedzy z marketingu sportowego, public relations, psychologii sportu, social mediów, produkcji telewizyjnej, prawa sportowego i coachingu zawodowego. Obecna na konferencji Kamila Lićwinko zgodziła się zostać ambasadorem inicjatywy.


- Zaczynałam karierę osiemnaście lat temu i od tamtego czasu wiele się zmieniło. Wiem, że w kraju są kłopoty z jakością szkolenia, ale wszyscy dążymy do tego, by gonić świat. Trudno mówić mi o innych dyscyplinach, których nie znam. Lekkoatletyka stoi u nas na naprawdę dobrym poziomie – mówi Lićwinko.


Nie trenuję, bo się nie opłaca, albo bo nie lubię się z kolegami

Przyczynkiem dyskusji o stanie szkolenia w Polsce były wypełniane przez beneficjentów programu ankiety. Analiza wyników z początku 2017 roku wykazała konkrety, o których dotychczas częściej mówiono wyłącznie w teorii. - Skoro my traktujemy ich jako zawodowców, oni też profesjonalnie z nami współpracowali. Zdecydowana większość trenuje już co najmniej 7 lat. To profesjonaliści – przekonywał autor badania Emil Marat.

 

W grupie osób znaleźli się młodzi i starsi sportowcy. Co trzeciego pytanego do sportu namówili rodzice, co czwarty został wyszukany przez trenera, a tylko co dziesiąty trafił na zajęcia z własnej chęci.


Zdumiewające są czynniki zniechęcające młodych Polaków do sportu. Aż 75% pytanych uważa, że nie otrzymali odpowiedniej opieki psychologicznej. 6 na 10 ankietowanych uważa, że skończyło trening przez brak sukcesów, tyle samo uważa, że sportu nie da się na pewnym poziomie połączyć z edukacją oraz że działacze i kluby nie potrafiły o nich odpowiednio zadbać. Połowa wskazała na małą popularność ich dyscypliny, po której nie ma szans na pieniądze i karierę. - Tak zakończyło wielu moich znajomych, dokładnie w momencie, gdy okazuje się, że trzeba za coś żyć – wtrąca Lićwinko. Również połowa ankietowanych przez Veolię wskazała, że w Polsce nie ma odpowiedniej infrastruktury. Interesujące, że aż 20 procent ankietowanych uważa za największą przeszkodę wewnętrzne napięcia w klubach. - Gdybym chciał opowiedzieć o wszystkich górkach w karierze, opowiadałbym pół godziny. W moim klubie były chyba wszystkie możliwe problemy: z trenerem, treningami, sprzętem, basenem... ze wszystkim, nawet zarządem. Bolało, że gdy rok temu osiągnąłem wszystko, co mogłem osiągnąć, a w nagrodę zabrano mi 50 procent treningów. Klub nie był w stanie zapewnić mi trenowania. Tu nawet nie chodzi o psychologa, tylko o rzecz absolutnie podstawową, czyli trening – opowiada absolwent programu, pływak Piotr Siemiński. Lićwinko miała z kolei szczęście. - Miałam naprawdę spokojny rozwój.

 
Nauczyciele zabraniają jeździć na zawody

- Istnieje coś takiego jak „zielona sfera”, która powinna otaczać szkolenie sportowe. Mówił o tym prof. Jan Blecharz. To jest rodzina, której oparcie jest po prostu niezbędne przy wychowywaniu mistrzów. Technologia, pieniądze i treningi to ważne elementy, ale bez wsparcia psychologicznego najbliższych wejście na szczyt jest mało możliwe – twierdzi prorektor AWF Warszawa dr. hab. Michał Lenartowicz. To znajduje potwierdzenie w wynikach ankiety Veolii. Młodzi sportowcy najczęściej szukają oparcia w rodzicach (88%), trenerach (73%), klubie (50%), a najrzadziej – w szkole. To oznacza, że zawodnicy będący nadzieją polskiego sportu nie mogą szukać wsparcia w gronie nauczycieli. A to poważny problem, bo szkół mistrzostwa sportowego jest w Polsce niewiele. Większość zawodników z wyboru lub konieczności ląduje w „zwykłych” placówkach. Zyskuje być może lepszą edukację, ale równolegle piętrzą się problemy.


- To największy problem. Łączenie lekcji z treningami jest niemożliwe. W SMS-ach plan jest ułożony właściwie, ale gdzie indziej tworzą się duże luki czasowe. Dojazdy na treningi powodują, że wychodzę z domu o 5 rano, a wracam wyczerpany o 20. Nie mam już czasu na żadne życie. Nie można się dziwić, że ludzie tego nie chcą – przyznaje Siemiński. - Udało mi się, powiedzmy, „zaprzyjaźnić” z nauczycielami, którzy na radach pedagogicznych mocno mi pomagali. Ale gdyby ich nie było? – pyta retorycznie, a jego ojciec Tomasz dopowiada: - Cieszy, że sam sobie poradził, chociaż w okresie dojrzewania miewał dziwne pomysły i chciał rzucać pływanie. My wspieraliśmy, ale nie popychaliśmy go do niczego, bo jeżeli rodzic mięśniami dziecka chce realizować własne niespełnione ambicje, wychodzi z tego coś bardzo złego.

 

Trenuję, ale i tak potem nie będę

70 procent ankietowanych na 100 twierdzi, że sport, który już uprawia wyczynowo, traktuje poważnie i przyszłościowo. Co trzeci jednak stwierdził, iż wkrótce z różnych względów porzuci go na rzecz innych zajęć. Wyzwaniem, które czeka polski sport, jest więc eliminacja wszystkich „nie” i „przeciw” tak, by z wszystkich początkujących i obiecujących karier dało się wycisnąć jak najwięcej. Wyniki badań mają być opublikowane w internecie. Pytanie tylko, czy odpowiedzialni za polski sport będą chcieli je odnaleźć.

 

- Czternastolatkowie i ci w wieku 22 lat odpowiadali na pytania bardzo podobnie. To oznacza, że przez osiem lat w tych aspektach niewiele się w polskim szkoleniu zmieniło. To smutne. Sądzę, że między szkoleniem juniorów a światem seniorów jest ściana, dopiero za którą zaczyna się profesjonalne traktowanie i opieka. A oni chcą profesjonalizmu od samego początku – zakończył Marat.

 

Baner

Komentarze (19)

Napisz komentarz
No photo
No photo~list do M Użytkownik anonimowy
~list do M
No photo~list do M Użytkownik anonimowy
do ~M:
No photo~MUżytkownik anonimowy
15 wrz 16:31 użytkownik ~M napisał
A po im pomoc psychologiczna? Są chorzy? Mają problemy z dzieciństwa? Bez sensu. Dobry trener nie pozwoli na coś takiego z oczywistego powodu bo jest DOBRY!
Małysz bez psychologa pod koniec drugiej dziesiątki sie plasował - raz był drugi w Pucharze - już mial kończyć ze sportem . Dostał psychologa i przez kilka lat wszystko zamiatał - pewnie coś pomaga ?
18 wrz 12:08 | ocena:100%
Liczba głosów:7
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~MatyldaUżytkownik anonimowy
~Matylda :
No photo~MatyldaUżytkownik anonimowy
Nauczyciele w szkole mojego dziecka wręcz dają odczuć jak bardzo im się udział w zawodach czy obozach szkoleniowych nie podoba, po tygodniowym obozie dzieci wracają i muszą mieć nadrobiony cały materiał, muszą pisać niezapowiedziane kartkówki, z materiału przerabianego w czasie obozu, a na sprawdzianach są pytania z materiału którego w książce dziecko nie znajdzie, bo nauczyciel o tym mówił na lekcji. Dziecko, które było na obozie tego nie słyszało, więc nie zna odpowiedzi. A ambitne dziecko mam i chce się dobrze uczyć i mieć dobre wyniki w sporcie i co... Chyba gdzieś trzeba odpuścić, a gdzie to już samo się nasuwa
8 paź 19:55 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~YYYUżytkownik anonimowy
~YYY
No photo~YYYUżytkownik anonimowy
do ~Lech:
No photo~LechUżytkownik anonimowy
20 wrz 13:45 użytkownik ~Lech napisał
Z pozycji trenerskiej czytając artykuł nie odkryto niczego dla nas nowego może zamiast badań wystarczy zapytać trenerów i sprawa będzie jasna Powtarzam trenerów a nie działaczy którzy często są oderwani od rzeczywistości.
Przyczyny z mojej perspektywy
Nie do końca zgodzę się z Twoimi tezami....tez jestem wrogiem punktomanii....ale kiedyś mi ktoś powiedział, że nie ma wymogu walki o punkty!!!! Trener decyduje jak szybko rozwija zawodnika, nie musi gonić!!!!! Oczywiście lepiej byłoby otrzymywać dotacje bez punktów, ale na jakiej podstawie??? ten system jest dość sprawiedliwy....to ludzie , trenerzy sami go wypaczają!! Najważniejszym pomocnikiem zawodnik jest rodzic i jego pieniądze...problem w tym, ze ciagle jesteśmy ubogim społeczeństwem i rodziców nie stać na kupowanie drogiego sprzętu, obozy, pensje trenerskie....
20 wrz 20:55 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii