Był Volleyland a pozostał Fall-land...

Polska - Slowenia
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

Miałam się nie znęcać, bo zwyczajnie szkoda mi chłopaków, którzy zapewne w najczarniejszych snach nie przypuszczali, że dla nich mistrzostwa Europy w Polsce skończą się zanim na dobre się zaczęły. Jednak jak słucham i czytam wypowiedzi władz Polskiego Związku Piłki Siatkowej to nie sposób się do tego wszystkiego nie odnieść.

Panie Prezesie, czas uderzyć się w piersi, bo ktoś powinien wziąć odpowiedzialność za całkowity wizerunkowy upadek polskiej siatkówki. Wszak to nie tylko spektakularna porażka podczas tegorocznych ME siatkarzy, ale to KOLEJNY sezon bez jakichkolwiek sukcesów i to nie tylko męskiej reprezentacji, ale także żeńskiej i par plażowych. Możemy zamydlać oczy wybijając sukcesy reprezentacji młodzieżowych (też nie wszystkich), ale to nie oznacza, że młodzi zdolni jeden do jednego powtórzą ten sukces w rozgrywkach seniorskich. Oby. Prawda jest jednak taka, że na sukcesy męskiej reprezentacji przyjdzie nam trochę poczekać, o żeńskiej nie wspomnę.

 

Tyle sportowo, teraz kilka słów o klapie wizerunkowej. Mszczą się aktualnie rozbuchane przez siatkarskich działaczy zapewnienia, że Polacy zagrają o medale i tylko taki wynik się liczy. Szkoda, że nie było mądrego, który rzetelnie opisałby stan polskiej kadry męskiej, że Kurek gdzieś się pogubił, a Kubiak po sezonie rozegranym w Japonii to nie ten sam Kubiak choćby z polskiej ligi… Nadzieja kibica umiera ostatnia i z pewnością nie opuściliby swoich idoli, nawet gdyby znali faktyczny poziom polskiej drużyny.

 

Gdzie jest ten wizerunek polskiej siatkówki z MŚ 2014 roku i z lat wcześniejszych? Widzieliśmy już puste hale, bo podobno pogoda była zła, widzieliśmy słabe mecze w wykonaniu naszych reprezentacji, coraz słabszy poziom obu lig. Pytanie tylko, czy widzą to w PZPS, bo przez ostatnie 3 lata niewiele uległo zmianie. Mam wrażenie, że panuje tam „jakośtobędzizm”, brak jest pomysłu na rozwój dyscypliny i zwyczajnie profesjonalnego podejścia do zarządzania. A jedynym antidotum na całe zło jest zmiana trenera i pokazanie żółtych i czerwonych kartek.

 

Nie da się nie zauważyć, że sponsor mistrzostw – Totalizator Sportowy, dokooptowany do siatkówki ad hoc nie zyska wizerunkowo na imprezie. Wszak, gdy nie grają gospodarze, zainteresowanie spada niemal do zera. Przysłowiowego nosa miał z kolei dotychczasowy partner polskiej siatkówki – PKN Orlen, który nie zaangażował się jakoś mocno w promocję i wsparcie samej imprezy, a jedynie pozostał sponsorem reprezentacji.

 

Pozostaje pytanie: co dalej? Dziś należy dokonać rzeczywistej analizy stanu polskiej siatkówki. Milionowe nakłady na tę dyscyplinę nie zwracają się, brak jest pomysłu na dalszy rozwój zarówno ten sportowy, jak i wizerunkowy. Smutne jest to, że aktualnie z Volleylandu pozostał jedynie Fall-land...

 

 

Z tej samej kategorii