Kto doskoczy do Lićwinko? Mistrzyni robi przegląd wojsk i wskazuje następców

Kamila Lićwinko
 fot. Adam Warżawa  /  źródło: PAP

Kamila Lićwinko od lat jest najlepszą polską skoczkinią wzwyż. Lekkoatletka chciałaby jednak mieć w kraju większą konkurencję. Czy ktokolwiek ma szansę wkrótce dogonić jedyną Polkę skaczącą powyżej 2 metrów?

Nie z liderką list światowych Marią Kuczyną w Opolu, a wśród juniorek w Radomiu skakała w weekend wzwyż najlepsza polska zawodniczka w tej konkurencji Kamila Lićwinko. Rekordzistka Polski zwróciła uwagę na kilka talentów, ale wciąż czeka na pojawienie się w kraju godnej rywalki.

 

Trio się załamało

Pod nieobecność Justyny Kasprzyckiej, która po kilku świetnych sezonach (rek. życ. 1,99 m z 2014 roku) zerwała ścięgno Achillesa i od dwóch lat walczy o powrót do sportu, Lićwinko stała się dominatorką krajowego wzwyżu pań. Od pierwszych mistrzostw Polski bez Kasprzyckiej, czyli tych w Krakowie w 2015 roku, za każdym razem była w imprezach tej rangi jedyną, której udawało się osiągać rezultaty liczące się na arenie międzynarodowej. Zaczynając od tamtych zawodów, w kolejnych MP srebrne medalistki uzyskiwały odpowiednio 1,86 m, 1,91 i trzykrotnie 1,85 m. Jedyną z dziewiątką po przecinku była urodzona w 1988 roku Urszula Gardzielewska.

 

- To było takie nasze trio, które wzajemnie nakręcało się wynikami i szkoda, że gdy trochę się rozleciało (Gardzielewska od marca 2016 roku nie skoczyła ponad 1,90 m – red.), to nie ma następnych. Ale po prostu nie ma w Polsce za dużo skaczących dziewczyn – mówi brązowa medalistka halowych MŚ. Wspomina z sentymentem, że jeszcze niedawno do zawodów o mistrzostwo Polski zgłaszało się ich tyle, że trzeba było robić eliminacje. Teraz została garstka. Od 2014 roku i HMŚ w Sopocie, gdzie Lićwinko zdobyła złoto, a Kasprzycka zajęła 4. pozycję, w finałach występowało ich kolejno 5, 10, 7, 10, 6, 10 i 6. Wszystkie dziesiątki są ze stadionu.

 

Młode z potencjałem

Solidny zaciąg utalentowanych juniorek można było obserwować ok. 5-7 lat temu. Na dobre skoczkinie zapowiadały się m.in. Gabriela Szkolnicka (1992), Aleksandra Michałek (1993), Michalina Kwaśniewska (1991) czy Aneta Rydz (1994). Kwaśniewska rok temu pokonała nawet 1,88 m i dała nadzieję na więcej, ale w tym sezonie halowym uzyskała już tylko 1,82. Rydz – po tym, gdy w 2010 roku została w Singapurze pierwszą w historii brązową medalistką młodzieżowych igrzysk olimpijskich – spowolniła w rozwoju życiówki. Ale w Radomiu była tuż za Lićwinko.

 

- Aneta pewnie mogła skakać już wyżej, ale i tak jestem mile zaskoczona jej ostatnim wynikiem. Ten sezon zaczęła od 187 cm, co pozwala sądzić, że będzie jeszcze lepiej – ocenia młodszą koleżankę mistrzyni, która uważnie przyglądała się konkursowi na niższych wysokościach. - Pierwszy raz w akcji widziałam Martynę Lewandowską (rocznik 2000 – red.). To rewelacyjna dziewczyna, mogła spokojnie w Radomiu przeskoczyć 1,80 m, ale jest jeszcze młoda i swoje powinna zrobić. Drugą taką perełką jest o dwa lata starsza Aleksandra Nowakowska, która ma na koncie zaliczone 1,85. Wiążę z nimi duże nadzieje – chwali najlepsza obecnie Polka. W trakcie tej rozmowy prawie wszystkie konkurentki z Radomia przyszły do niej po autograf.

 

(Życiówka Lewandowskiej wynosi już 1,80 m. Co ciekawe, młoda płocczanka – mimo że bardzo szczupła – kilka dni temu w Warszawie... rzucała oszczepem)

 

Szkółka wzwyżu u państwa Lićwinko?

Podobnie jak przy Piotrze Lisku wychowują się młodzi tyczkarze ze Szczecina, trening dzieci u boku mistrza prowadzi – choć oczywiście nie w tych samych godzinach – wielu polskich trenerów. Mąż, a jednocześnie trener Kamili, Michał Lićwinko, ma jednak w grupie tylko swoją partnerkę i od niedawna Sylwestra Bednarka – medalistę MŚ z 2009 roku.

 

- Widzę, że chciałby zająć się dziećmi, ciągnie go do tego, ale póki co Michał nie ma na to czasu. Już rozpisanie treningu na mężczyznę i kobietę jednocześnie to na tym poziomie utrudnienie, więc pewnie w najbliższym czasie zostaniemy sami. Czeka, aż zdamy sprzęt – śmieje się zawodniczka. - Ale gdy tak się stanie, pewnie nie usiedzi w miejscu – zakończyła Lićwinko.

 

SK
Z tej samej kategorii