Piotr Gruszka: Zawsze walczcie z podniesioną głową

Jedenasta edycja turnieju jest dla Piotra Gruszki drugą w roli ambasadora Kinder + Sport. Finały w Częstochowie będą dla rekordzisty pod względem występów w reprezentacji Polski podróżą sentymentalną.

Edyta Kowalczyk: Częstochowa jako kolebka polskiej siatkówki to idealne miejsce na turniej dla młodych adeptów tej dyscypliny?
Piotr Gruszka, mistrz Europy i wicemistrz świata, ambasador Kinder + Sport: Miłe wspomnienia i historię siatkówki można tam spotkać na każdym kroku. Dla mnie wiele miejsc będzie sentymentalnych, zarówno Hala Polonia, jak i hala Norwida Częstochowa, gdzie chodziłem do szkoły. Dobrze będzie powspominać stare czasy i pokazać młodym kawałek historii. Dla mnie to drugi rok w roli ambasadora Kinder + Sport, ale Sebastianowi Świderskiemu od lat pomagam już podczas rozgrywek, dlatego mam nadzieję że i w tym roku przeżyjemy wiele emocji.


Więcej cierpliwości potrzeba do pracy z dziećmi czy do prowadzenia zespołu złożonego z dorosłych zawodników?
Piotr Gruszka: Przede wszystkim jest to nauka na zupełnie innym poziomie. W seniorskiej siatkówce do perfekcji szlifuje się szczegóły. W sporcie młodzieżowym ta cierpliwość jest ważna ze względu na to, że siatkówka jest bardzo trudna technicznie. Dlatego tym bardziej na etapie turniejów takich jak Kinder + Sport trzeba do rywalizacji podchodzić spokojnie i z uśmiechem na twarzy. Wiadomo, że wszystkiemu towarzyszą emocje. Łez smutku i radości nie brakuje. Zresztą wystarczy wspomnieć ćwierćfinałową porażkę naszych piłkarzy z Portugalią. Nawet w sporcie dorosłych blisko jest od euforii do rozpaczy. Tego też trzeba się nauczyć w młodym wieku. Niezależnie od wszystkiego trzeba walczyć z podniesioną głową, a żeby coś wygrać, trzeba też poznać gorycz porażki.


Najmłodszych trzeba uczyć cierpliwości czy może tego, że tylko przez długi, systematyczny trening mogą dojść na szczyt?
Piotr Gruszka: Podczas treningów pracuje się nad indywidualnymi umiejętnościami, ale wszystko to ma się później przełożyć na dobro zespołu. Siatkówka to sport drużynowy, który uczy życia. Z jednej strony trzeba podkreślać swoją niezależność, ale z drugiej – wspierać się nawzajem w trudnych momentach. Bo jeżeli zespół potrafi stać ramię w ramię w obliczu porażki, to dojrzeje również do wygrywania. W turniejach Kinder + Sport grają „dwójki”, „trójki” i „czwórki”, ale nawet te dwie osoby to też zespół! Emocje są zawsze. Moja córka w tym roku również brała udział w tych rozgrywkach i bardzo je przeżywała.


Dla pana to też był dodatkowy stres?
Piotr Gruszka: Do finału nie dotarła, ale pierwsze wnioski mogła wyciągnąć. Wiadomo, że przejęła się odpadnięciem z turnieju, ale cały czas tłumaczę moim dzieciom, że muszą wybrać to, co będzie im w życiu sprawiać frajdę. Cieszę się, że postawiła akurat na siatkówkę, ale nie będę jej do niczego namawiać. Przyjdzie jeszcze czas na zarzucenie torby na ramię i wyjazdy na obozy.

 

Puchary to jedna z nagród dla najlepszych ekip zmagań.
Puchary to jedna z nagród dla najlepszych ekip zmagań.


Da się zauważyć, że poziom zaawansowania w przygotowanie gry, taktyki, stworzenie odpowiedniego sztabu jest coraz wyższy?
Piotr Gruszka: Czasami nawet w tych najmniejszych zespołach, czyli „dwójkach” widać pewne elementy taktyczne. Z jednej strony to dobre, z drugiej złe. Jak wspomniałem wcześniej – w tym wieku ma się liczyć przede wszystkim czerpanie radości z gry. Z drugiej strony od razu widać, kto gra dla wyniku. Chociaż nie ma się co dziwić, bo nagrody są atrakcyjne i dzieci chcą się spotkać z reprezentacją Polski, a trenerzy udowodnić, że dobrze pracują. Szukam przede wszystkim zdroworozsądkowego podejścia i na szczęście w większości przypadków je odnajduję.


Czy podczas jednego turnieju finałowego da się dostrzec diamenty do oszlifowania?
Piotr Gruszka: Zdecydowanie łatwiej dostrzec różnicę, gdy obserwuje się zespoły przyjeżdżające na Kinder + Sport np. już trzeci rok z rzędu. Po jednym turnieju trudniej określić, czy ktoś ma smykałkę do siatkówki. Razem z Sebastianem Świderskim obserwujemy postępy uczestników, ale poza umiejętnościami i predyspozycjami muszą mieć w sobie także ogromną pasję.


Dzisiaj dużo się mówi o tym, że za wcześnie szkoli się zawodników pod kątem gry na konkretnej pozycji. Rzeczywiście brakuje takiej wszechstronności jak wtedy, gdy pana pokolenie zaczynało przygodę z siatkówką?
Piotr Gruszka: Wiadomo, że jeżeli widzimy wysokiego, młodego chłopaka to raczej kwalifikujemy go jako środkowego niż libero. Jednak dla tych grup wiekowych, które przyjeżdżają na Kinder + Sport to jeszcze nie jest odpowiedni moment na decyzję o tym, kto na jakiej pozycji ma grać. Trenerzy nie powinni ograniczać swoich podopiecznych, by nie przysporzyć im później problemów w dorosłej siatkówce. Im bardziej wszechstronny jest zawodnik, tym lepiej. Jedni chcą wygrać wszystko w juniorach i skończyć przygodę z dyscypliną, inni kontynuują karierę. Długo jeszcze można dochodzić do perfekcji.


Czy łatwo wpaść w pułapkę i zbyt szybko zrezygnować z uprawiania sportu, gdy przyjdą pierwsze porażki albo przechodząc z jednej kategorii wiekowej do drugiej?
Piotr Gruszka: Pamiętam, gdy jako mistrzowie świata juniorów rozgrywaliśmy pierwsze mecze w Lidze Światowej. To był skok na głęboką wodę. Oczywiście później dzięki odpowiedniej konsekwencji doszliśmy do pierwszych zwycięstw, mistrzowskich tytułów. Nikomu nie jest łatwo, ale ważne, żeby realizować wszystko krok po kroku. Nie ma szans, żeby zmiany przyszły ot tak, błyskawicznie. Nawet jako coraz bardziej doświadczony zawodnik cały czas szukałem takiego elementu, detalu, który będę mógł udoskonalić. Na pewnym etapie to są szczegóły trudno dostrzegalne dla przeciętnego kibica, ale mogące zaważyć podczas meczu.

 

Prezes ZAKS-y Sebastian Świderski znalazł czas dla dzieciaków.
Prezes ZAKS-y Sebastian Świderski znalazł czas dla dzieciaków.

SK
Z tej samej kategorii