Renata Mauer-Różańska: Pięknych wspomnień czar

Renata Mauer-Różańska
 fot. Toru YAMANAKA  /  źródło: AFP

Pierwsza walka o medale to wielka przygoda i ogromny stres – opowiada Renata Mauer-Różańska, złota medalistka igrzysk w Atlancie 1996 i Sydney 2000.

MICHAŁ CHMIELEWSKI: Pamięta Pani jeszcze swój pierwszy ogólnopolski start?

Renata Mauer-Różańska: Oczywiście, z detalami. To był piękny czas, początek wspaniałej przygody. Wtedy – w 1986 roku – nazywało się to jeszcze Ogólnopolską Spartakiadą Młodzieży, ale jej założenie było takie samo, jak w przypadku OOM. Dla młodego sportowca taka spartakiada wydawała się najważniejszą imprezą na świecie. W jednym miejscu wszystkie najważniejsze dyscypliny, kilka tysięcy zawodników, a wcześniej stresujące eliminacje. Na własnej skórze przekonałam się, że już samo ich przejście było dużym wyczynem.

 

Dlaczego?

Renata Mauer-Różańska: Trening strzelecki podjęłam dopiero w 1984 roku. W Warszawie działały wówczas cztery kluby z sekcjami tej dyscypliny, przy czym tylko mój ZKS nie był związany z wojskiem lub milicją. Największą konkurencję miałam w „Kadrze” Rembertów. Rówieśniczki zaczęły trenować o wiele wcześniej i startowały w wyższej kategorii wiekowej. Pierwsze kwalifikacje do OSM zupełnie mi nie wyszły. To był koniec roku szkolnego, załatwiałam sporo spraw na mieście, a po południu trzeba było strzelać. No i w karabinie standard, 60 strzałów w pozycji leżącej odpadłam. Psychicznie byłam zdeptana.

 

Były jeszcze inne szanse na dostanie się do krajowego finału?

Renata Mauer-Różańska: Już następnego dnia, w karabinie standard w trzech postawach, a potem także w wiatrówce zakwalifikowałam się bez problemu. Potem było zgrupowanie i treningi na klubowej strzelnicy. Nie były to łatwe przygotowania, ponieważ ZKS nie posiadał strzelnicy pneumatycznej, a ta szkolna w czasie wakacji była zamknięta. Trenowałam więc obie konkurencje na otwartej, 50-metrowej strzelnicy. Pewnie pan wie, jak to jest, kiedy lekki śrut podczas wiatru ucieka na boki. Jedyne, co mogłam zrobić, to ćwiczyć technikę i zająć się ogólnorozwojówką. Nie wiem, czy mój trener Piotr Kosmatko domyślał się, na jakie wyniki w Mysłowicach będzie mnie stać.

 

Co było potem?

Renata Mauer-Różańska: Najpierw był karabin standard w trzech postawach i doświadczenie, które dało mi nauczkę na całe życie. W czasie konkursu przechylała mi się osłona przyrządów celowniczych, więc non stop zmieniał się w nich obraz. Skupienie strzałów wędrowało po tarczy, a ja zauważyłam przyczynę zbyt późno. Nic nie mogłam zrobić, straciłam punkty. Udało się wyciągnąć na zaledwie 4. miejsce. W wiatrówce byłam tak zdenerwowana, że jak trener zobaczył tańczącą lufę, wyszedł ze strzelnicy. A ja pobiłam życiówkę i zdobyłam złoto. Pierwsze i zarazem ostatnie ze spartakiady.

 

Czy któraś z ówczesnych rywalek zrobiła choć w połowie taką karierę jak pani?

Renata Mauer-Różańska: Z kilkoma koleżankami startowałam w jednej drużynie w mistrzostwach Europy i świata. Trochę starsza ode mnie Małgorzata Książkiewicz zdobyła brąz igrzysk w Barcelonie 1992. Dzięki temu, że miałam z kim rywalizować, szybko osiągałam coraz wyższy, sportowy poziom. Za wyniki i postęp pojechałam w 1988 roku do Seulu. Jeszcze nie jako zawodniczka, ale uczestniczka międzynarodowego obozu młodzieżowego. To też był piękny czas... mieszkaliśmy chwilę z koreańskimi rodzinami, poznając ich zwyczaje, wymienialiśmy się biletami na dyscypliny, a ja z Ryszardem Sobczakiem tańczyłam krakowiaka, za co dostaliśmy nagrodę. Sport młodzieżowy to masa takich wspomnień, doświadczeń i przygód.

 

Ten współczesny też? Mam wrażenie, że dzisiaj dzieci już tak nie przeżywają. A pani tym nadal żyje i opowiada z zaangażowaniem, jakbyśmy byli świeżo po igrzyskach w Atlancie 1996.

Renata Mauer-Różańska: Te przeżycia były tak silne, że nie trzeba się szczególnie starać, by zachować je na całe życie. To tak, jak ze wspomnieniami z dzieciństwa. Co się pamięta? To, co zrobiło największe wrażenie. Przyznam, że krajowe zawody seniorów przypominam sobie jak przez mgłę. Atlantę mogłabym opowiedzieć strzał po strzale...

Z tej samej kategorii