Supron postawił sobie cel – wprowadzić zapasy do każdej szkoły

29 sty, 13:05

Wicemistrz olimpijski z Moskwy Andrzej Supron opowiada „Polsce na Medal” o akcji „Zapasy w każdej szkole”. – To dyscyplina, która może być podstawą do treningu wszystkich innych – uważa.

fot. Zapasy w każdej szkole / źródło: Facebook

Były znakomity sportowiec, a obecnie jedna z najbardziej rozpoznawanych twarzy środowiska zapaśniczego w Polsce od czterech lat prowadzi akcję „Zapasy w każdej szkole”. W 2013 roku wespół z łódzkim senatorem Maciejem Grubskim rozpisali projekt, wysłali go do MSiT i po akceptacji rozpoczęli podróż po całej Polsce.

– Kolejna edycja trwa. Odkąd zaczęliśmy działać z uczniami szkół, przez nasze maty przewinęło się ich już ponad 8 tysięcy. W trakcie zajęć dzieci mają okazję poznać podstawy treningu, sparować ze sobą i z uczniami innych klas czy nawet placówek, a do tego przećwiczyć elementy ogólnorozwojowe, takie jak chociażby przewroty w przód i w tył – mówi „PnM” Supron i podkreśla, że jego wielkim celem jest, by dyscyplina trafiła wkrótce na każdą lekcję wychowania fizycznego w Polsce.

– Nie wiem, czy pan wie, ale MKOl niedawno zaczął dyskusję, czy gier komputerowych nie włączyć w program igrzysk olimpijskich – ripostujemy.

– I niestety byłaby to pewnie z miejsca najchętniej uprawiana dyscyplina – ironizuje wicemistrz olimpijski z Moskwy.

Jeżeli chodzi o zapasy, ludzie zajmujący się nimi zgodnie podkreślają, że ruchy, jakich wyuczają się trenujący na macie, przydają się później w każdym innym sporcie.

– Doskonały przykład stanowi lekkoatleta, multimedalista igrzysk olimpijskich Carl Lewis. Ten wybitny sprinter i skoczek w dal zaczynał właśnie od zapasów. Ale nasz Robert Lewandowski też na początku był w sportach walki – wymienia Supron. Jak mówi, nie ma żalu, gdy dziecko, które przejdzie przez „Zapasy w każdej szkole”, trafi później do piłki nożnej, siatkówki czy jeszcze gdzie indziej. – Najważniejsze, że trochę z nich i tak zostanie z nami. Może ktoś później zostanie mistrzem? Bardzo fajną motywacją jest, gdy w pokazowych walkach występują ich rówieśnicy i np. zrobią na koniec salto. Ci, którzy na to patrzą, bardzo im zazdroszczą. Też tak chcą – opowiada inicjator akcji.

Dotychczas w szkołach w całej Polsce zostało po zajęciach zapaśniczych 50 specjalnych mat. Wkrótce ma być ich jeszcze więcej.