Rosną nam narciarscy sprinterzy. Skinder znów najlepsza!

Nie Sylwia Jaśkowiec – medalistka MŚ seniorów z 2015 roku – a urodzona w 2000 roku Monika Skinder została mistrzynią Polski w sprinterskim biegu narciarskim w Jakuszycach.

Monika Skinder
 fot. Maciej Kulczyński  /  źródło: PAP

Na Polanie Jakuszyckiej rozegrano pierwszą część mistrzostw Polski w biegach narciarskich. Polski Związek Narciarski przeprowadził trzy konkurencje – 6 stycznia zawodnicy startowali w sprintach stylem klasycznym. W niedzielę, 7 stycznia rozegrane zostały biegi na dystansach 10 km kobiet i 15 km mężczyzn techniką dowolną. Na zakończenie – w poniedziałek, 8 stycznia – zawodnicy rywalizowali w team sprincie.

 

Wydarzeniem imprezy był drugi w karierze i drugi z rzędu złoty medal w sprincie urodzonej w 2001 roku Moniki Skinder. Zawodniczka MULKS Grupa Oscar Tomaszów Lubelski rok temu na Kubalonce zaszokowała środowisko, pokonując wszystkie biegaczki kadry narodowej. Tym razem – już jako objęta szkoleniem związkowym – zrobiła to samo.

 

Jej popis zaczął się w kwalifikacjach, w których na 800–metrowej, płaskiej trasie uzyskała czas o 3.65 sekundy lepszy od medalistki MŚ z Falun 2015 – Sylwii Jaśkowiec. Później Skinder, która w listopadzie ubiegłego roku skończyła dopiero 16 lat, nie zwalniała tempa. W finale nie dała rywalkom żadnych nadziei. Kontrolowała, co dzieje się na trasie i zwyciężyła. Wygrała – to też niespodzianka – ze swoją rówieśniczką Izabelą Marcisz i zawodniczkami kadry A – Urszulą Łętochą i Jaśkowiec, dla której zabrakło miejsca na podium.

 

W rywalizacji mężczyzn też doszło do niespodzianki. Przymierzany jeszcze niedawno do tworzenia duetu na igrzyska olimpijskie w team sprincie z Maciejem Staręgą Paweł Klisz przegrał z 22–letnim Kamilem Burym (MKS Istebna), który po raz pierwszy zdobył złoto MP w tej konkurencji. Na najniższym stopniu podium stanął doświadczony Jan Antolec. Staręga nie wystąpił – nadal leczy kontuzję dłoni.

 

– Mam tylko nadzieję, że jej trening nie jest przyspieszany pod wyniki, bo tu nie ma gdzie gonić. Jeśli dalej będzie się tak pięknie rozwijała i nie zostanie „zajechana”, będzie z niej wielka pociecha – przewidywał rok temu ówczesny trener kadry Wiesław Cempa, a sama Justyna Kowalczyk dodawała: „Oby Marcisz i Skinder nie zmarnowano! Mają dziewczynki papiery na dobre bieganie” – napisała wówczas na Twitterze mistrzyni.

 

Wygląda na to, że ostatni rok był dla obu pomyślny. Dowodem tego mogą być grudniowe zawody w St. Ulrich, gdzie wśród niemal 70 uczestniczek z krajów liczących się w światowych biegach Skinder dotarła do finału. Ostatnie zawody w Jakuszycach także miały status międzynarodowych.

Z tej samej kategorii