Akrobacje liczy się za dwa. Sporty plażowe to nie tylko siatkówka i soccer

PILKA RECZNA PLAZOWA
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Sporty znane z hal, muraw, a nawet lodu mają swoje odpowiedniki na plaży. Piłkę do siatkówki odbijają wszyscy, ale hokejowy krążek i rzuty do kosza to rzadkość.

Wydawałoby się, że powstały podobno już w XV wieku hokej to dyscyplina sportu pomyślana przede wszystkim dla łyżwiarzy, tymczasem z kijami – a właściwie laskami – gra się także na rolkach, a nawet biega po sztucznej nawierzchni letniej. I to wcale nie pomysł nowy, bo już w 1908 roku taka dyscyplina zadebiutowała na igrzyskach olimpijskich. Ale gdy hokeistom zamarzyło się treningu na plażach, ludzie zaczęli pukać się w czoła. Bo jeśli zimowy hokej może być nagle sportem plażowym, to przystosować do takich warunków da się już prawdopodobnie wszystko.

 

Nowe na bazie starego

Spośród wszystkich sportów adaptowanych na potrzeby lata egzotyka hokeja jest przyciągająca. Wszystko zaczęło się w 2004 roku w Holandii, gdy na jednej z plaż pierwsze mistrzostwa kraju przeprowadził niejaki Floris Jan Bovelander. Okazały się na tyle ciekawe, że rok później grano już na całym wybrzeżu, a wkrótce potem hurtowo budowano specjalne boiska. Aktywiści doprowadzili do powstania własnej federacji międzynarodowej, której członkami było w szczytowym momencie 35 państw. W tym Polska. To mało, jeśli pomyśleć, że sama Europa dzieli się na 46 krajów, ale sporo, gdy okaże się, iż za piłką gania się w takich miejscach jak Kambodża, Vanuatu, Chiny, Australia, Kamerun lub USA. Czyli na całym świecie, co przed dwoma laty doceniła Międzynarodowa Federacja Hokeja, godząc się na przyjęcie plażowiczów pod swoje skrzydła. Dziś w mekce tego sportu każdego lata odbywa się podobno aż 3 tys. gier. W 2014 roku turniej na piasku rozegrano równolegle do trawiastego Pucharu Świata w Hadze. Było to o tyle ważne, że nadano mu taką samą rangę. Nowości ze środowiska poprzez kanały internetowe śledzi kilka tysięcy osób. To już nie jest zupełna nisza.

 

Żeby zacząć grę, wystarczy znaleźć odpowiednie, płaskie i czyste od śmieci miejsce, najlepiej nie w pobliżu linii brzegowej. Potrzebne są wyłącznie specjalne kije i piłka oraz jednakowe bramki. Oczywiście szybko po wymyśleniu formatu postarano się o oficjalne przepisy gry, ale pierwsze, co w nie wpisano, to... zasadę, że dla popularyzacji dyscypliny można grać w dowolną liczbę graczy i na dowolnych rozmiarów boisku. Dla oficjalnych spotkań powinno mieć wymiary ok. 25x35 m, a bramki – 4x2 m. Po pięciu hokeistów gra w wymiarze 4x6 minut lub – jeśli obie ekipy tak zdecydują – 2x7.

 

Dyscypliny, o których przeciętni kibice prawdopodobnie nie mają pojęcia, to studnia bez dna. Oprócz hokeja na plaży prym w tej kategorii wiodą rugby i koszykówka. Szczególnie drugi przypadek jest pełen smaczków, a pytanie o niemożliwe na piasku kozłowanie to ledwie początek. W trakcie meczów z udziałem dwóch grających na siebie duetów inaczej ocenia się kroki, a zawodnik ma 5 sekund na ruch piłki. Co ciekawe, chociaż obręcze koszy zawieszone są na zaledwie 2,5 m, ze względów bezpieczeństwa nie robi się wsadów. Boisko ma 12 m długości i dowolną szerokość. Dowolną, bo dla ułatwienia zasad zrezygnowano z wyznaczania linii. - To jest bardzo prosta gra. Nie mamy sędziów, ale oczywiście nie wolno faulować. Każdy organizator turnieju zatrudnia natomiast mediatora, który pomaga ewentualnie stronom dojść do porozumienia – mówi Paweł Kryzan, który rok temu w Szczecinie zorganizował pierwszy w Polsce turniej o mistrzostwo Polski.

 

Obroty liczone za dwa

O ile koszykarze plażowi w Polsce dopiero uczą się gry i rozwijają środowisko, piłkarze ręczni mogą mówić o znacznej popularności. Polski Związek Piłki Ręcznej, który dotąd całą uwagę koncentrował na odmianie halowej jednej z naszych „gier narodowych”, intensywnie zabrał się za promocję młodszego formatu. Potencjał jest spory. Trzeba tylko pamiętać, że odkąd w 2002 roku wymyślono zasady, ustalono, że gole rzucone przez bramkarza i te szczególnej urody akrobatycznej są liczone podwójnie.

 

– Piłka ręczna plażowa to jeden z najbardziej widowiskowych i dynamicznych sportów plażowych, a ten rok jest kluczowy dla rozwoju całej dyscypliny. Wraz ze spółką PGNiG powołujemy więc do życia Summer Superligę, cykl pięciu turniejów dla profesjonalistów i amatorów – zapowiadał przed pierwszym etapem Marek Góralczyk, przewodniczący specjalnie powołanej przy ZPRP komisji dla plażowego szczypiorniaka. Pod koniec czerwca zawody zagoszczą do Płocka, a dwa tygodnie później do Warszawy. W międzyczasie formę przed The World Games wykuwa układana przez trenera Krzysztofa Kisiela kadra Polski. Zanim pod koniec lipca wystąpi w turnieju we Wrocławiu, sprawdza się w mistrzostwach Europy w Zagrzebiu. Na otwarcie próby generalnej biało-czerwoni ulegli 0:2 Węgrom, a dziś o godz. 12 wyjdą im naprzeciw Hiszpanie.

- To młoda drużyna, ale obserwujcie tych ludzi, bo za chwilę okaże się, że reprezentują dyscyplinę olimpijską – zapowiadał niedawno trener Kisiel. - Udane The World Games we Wrocławiu to kluczowa sprawa nie tylko z punktu widzenia dalszej popularyzacji dyscypliny w Polsce. Plażowy szczypiorniak naprawdę ma wielkie szanse wskoczyć do programu olimpijskiego. W tym roku zostanie ogłoszone, kto będzie gospodarzem IO 2024. Klimat do podejmowania decyzji jest taki, że jeśli wygra Paryż, będziemy na pograniczu pewności, że wskakujemy do programu „dużych” igrzysk – podkreślił Góralczyk.

SK
Z tej samej kategorii