Polacy polubili nartorolki. Biegówki na kółkach sposobem na brak zimy

nartorolki
 fot. Michał Chmielewski  /  źródło: własne

Żeby jeździć na nartach, trzeba pojechać w góry. Biegówki dostępne są jednak wszędzie, i to nawet w przypadku braku śniegu. Po nartorolki – podstawowe narzędzie letniego treningu Justyny Kowalczyk – sięga coraz więcej Polaków. Widać ich nawet w centrum Warszawy.

Jeszcze przed nadejściem wiosny w parkach, na ścieżkach rowerowych czy mniej ruchliwych drogach widać było rolkarzy. O tej porze jednak najwięcej z nich jeździło z kijami, na ponad półmetrowej długości sprzęcie o dwóch kołach, ruchomej pięcie i w wypinanym z wiązania wysokim bucie. Coraz więcej Polaków wobec braku śniegu sięga po nartorolki – substytut zimy i narciarstwa biegowego.

 

Trening jak na śniegu

Wyglądają dokładnie tak samo jak narty biegowe, tyle że zamiast "desek" używa się metalowej lub kompozytowej szyny z kołami. Same nartorolki można kupić już od 500 zł, kije i buty to to samo wyposażenie, którego używa się na śniegu. Łączny koszt zestawu zaczyna się od mniej-więcej tysiąca złotych. Do jazdy potrzebny jest równy asfalt, kask i cierpliwość do nauki, a potem wystarczająco dużo energii i siły. Bo sprzęt, którego historia liczy sobie kilkadziesiąt lat, stworzono z myślą o potrzebujących letniego treningu profesjonalistach. Mimo to, gdy opanuje się technikę, aktywność z wymagającej i męczącej staje się źródłem olbrzymiej przyjemności.

 

Specjaliści podkreślają, że nartorolki tak samo jak biegówki aktywują nawet 90 procent mięśni ciała i dla oczekujących poprawienia wydolności powinny być równorzędnym wyborem. Tym lepszym, bo całorocznym. Podobieństw jest więcej. Trening na takim sprzęcie jest ulgą dla stawów, bo te – zamiast jak podczas biegu zgniatać się po uderzeniach o podłoże – pracują lekko, gdy noga "wślizguje" się w nie pod niewielkim kątem.

 

- Po kontuzji kolana i rehabilitacji zostały mi tylko sporty, gdzie kolano nie uderza o ziemię. Zacząłem pływać, jeździć na rowerze, ale brakowało czegoś jeszcze. Kupiłem więc biegówki i nartorolki – cytuje Stanisława Holaka specjalistyczny portal nartorolki.pl. Jak opisano, bohater wypowiedzi rocznie przebiega na nich ok. 6 tysięcy kilometrów. Wychodzi, że średnio ponad 15 km dziennie.

 

Wspomniany portal to niejedyny dowód popularności nartorolek. Internauci wymieniają się informacjami na forach, powstają wypożyczalnie, a w niewielkim garażu pod Białymstokiem rozwija się Rollspeed – rodzinna firma specjalizująca się w produkcji.

 

Asfalt przyciąga sportowców

Tak samo jak na nartach, w których w przypadku solidnej zimy organizuje się w Polsce kilkadziesiąt imprez dla amatorów, na nartorolkach można się ścigać. Oprócz Pucharu i mistrzostw Polski PZN, nartorolkarze występują również m.in w Gołdapi, Augustowie, Dusznikach-Zdroju, Tomaszowie Lubelskim, Ustroniu, Gorlicach, Poznaniu, Gaboniu, a wkrótce być może też w Wiśle, Pieszycach i Wejherowie. Organizatorzy z ostatniego miasta to ci sami ludzie, którzy już dwa razy przeprowadzili ultramaraton. Dystans? Bagatela 160 kilometrów. Jesienią 2016 roku pierwsze mistrzostwa miasta zorganizowano nawet w Warszawie. Przyjechały tłumy.

 

Na świecie wybór imprez jest jeszcze większy. Znakomity cykl Skiroll Classic wymyślili Czesi, a w Skandynawii – z racji, że sprzęt jest tam tak samo popularny jak u nas rowery – na starcie wyścigów stają setki, o ile nie tysiące uczestników. Cztery największe takie imprezy w Europie doczekały się zresztą serii World Classic Tour. Ponadto międzynarodowa federacja narciarska (FiS) od lat przeprowadza na asfalcie puchar i mistrzostwa świata. W 2000 roku tytuł w kategorii juniora zdobył jeleniogórzanin Tomasz Kałużny.

 

- W tych samych mistrzostwach biegały późniejsze ikony żeńskiego Pucharu Świata, pamiętam jak Vibeke Skofterud zmiażdżyła Marit Bjoergen. Nartorolki pewnie nigdy nie będą tak popularne jak narty, ale jako środek treningowy są doskonałe – uważa były zawodnik. - To najprostszy i najtańszy zamiennik biegówek. A przyjemność jest taka sama.

SK

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Maciej ArczykowskiUżytkownik anonimowy
~Maciej Arczykowski :
No photo~Maciej ArczykowskiUżytkownik anonimowy
Warto również tutaj wspomnieć o dodatkowej alternatywie, czyli nartorolkach i rolkach terenowych. Są może trochę cięższe od nartorolek szosowych, ale dzięki pompowanym oponom, nie są zbytnio wymagające co do nawierzchni na których się jeździ. Najczęściej wyposażone są również w bardzo skuteczne hamulce, które znacząco poprawiają ich bezpieczeństwo. Dodatkowo, w rolkach terenowych jeździ się we własnych obuwiach (nie ma potrzeby stosowania wiązań i butów biegowych), a specyfika ruchu jest bardzo zbliżona do tej, którą stosuje się czy to w nartach biegowych czy w nartorolkach. Pozdrawia wielki entuzjasta skikingu (rolek terenowych). Pozwoliłem sobie też załączyć link do tekstu o skikingu, który jakiś czas temu napisałem.
5 maja 14:23
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Ultramaraton NartorolkowyUżytkownik anonimowy
~Ultramaraton Nartorolkowy :
No photo~Ultramaraton NartorolkowyUżytkownik anonimowy
Pozostaje tylko podpisać się po ww. słowami, co czynimy z przyjemnością! Pozdrawiamy :)
5 maja 13:00 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii