Kargul i Pawlak widzieli to w Stanach. Teraz roller derby chce podbić Polskę

O roller derby pieszczotliwie mówi się czasem „rugby na kółkach”. Dwie drużyny wrotkarek jeżdżą po torze i częściej niż wyścigi przypomina to wrestling. W Stanach swoją drużynę ma większość miasteczek. W Warszawie drużyna Hellcats dopiero się organizuje, ale za rok w lutym mamy już mieć reprezentację. Co dalej, to się okaże. MKOl już rozważał wpuszczenie roller derby na igrzyska.

roller derby
 fot. Mark RALSTON  /  źródło: AFP

Roller derby to w dużym uproszczeniu wrotkarskie wyścigi na torze. W meczu mierzą się dwie czternastoosobowe drużyny, które desygnują do dwuminutowych jamów (czyli jednej rozgrywki) po pięciu jeźdźców. Czterej z nich mają za zadanie blokować wrotkarzy przeciwnika lub pomagać swojemu jammerowi, tzn. piątej w grze, jedynej osobie w zespole upoważnionej poprzez pokonywanie kolejnych okrążeń do zdobywania punktów. Ci, którzy przez godzinę zdobędą ich więcej – wygrywają.

 

Rugby na kółkach

Cała zabawa zaczyna się przy bezpośrednich starciach blockerów z jammerami, dla których przez lata wymyślono kilka charakterystycznych wersji taktyki. Jest tym trudniej, że sytuacja na owalu zmienia się co kilka sekund. Naraz trzeba bronić i atakować. Chcąc zatrzymać jammera przeciwników, stawia się np. kilkuosobowową „ścianę” lub maksymalnie jak to możliwe spowalnia prędkość jazdy. Równocześnie można osłaniać swojego punktującego lub grodzić drogę przeciwnikowi albo – na co pozwalają przepisy – zaatakować go tułowiem lub udami, o ile nie dojdzie do kontaktu poniżej kolan lub powyżej ramion. Jeśli tak się stanie, faulujący przez 30 sekund oglądają jam z ławki kar. Bywa, że na torze zostaje jedna osoba.

 

- Same wszystko przygotowujemy. Organizujemy drużynę, treningi, mecze i turnieje. To taki sport zrób to sam – mówią zawodniczki. - Przyszłam na trening i poczułam więź. Dziewczyny są fajne, więc zostałam. Jesteśmy jak rodzina – mówiły w materiale przygotowywanym przez TVN24. W tych dla TVN i TVP mówiły podobnie. Te słowa mogą zresztą potwierdzić Kargul i Pawlak, którzy w filmie „Kochaj albo rzuć” zaskoczyli się tym, że jedną z zawodniczek jest bratanica Pawlaka – Shirley.

 

Podczas naborów do drużyn roller derby szuka się różnych osób. W jednym z ogłoszeń sprzed kilkunastu miesięcy czytamy: „mają być nieustraszone i takie, które czują, że już dosyć bycia szarą myszką. Silne i takie, które chcą takie być. Przyda się dystans do siebie i poczucie humoru”. Wszystkie epitety są rodzaju żeńskiego, bo mimo sporej „kontaktowości” w grze, a jak pokazują niektóre filmy ze Stanów Zjednoczonych – niekiedy i brutalności, roller derby od początku były pomyślane przede wszystkim z myślą o kobietach.

 

 

Roller derby chce na igrzyska

Od powstania formatu minęło ok. 80 lat. W połowie lat 30. XX wieku niejaki Leo Seltzer stworzył miesięczny wyścig pomiędzy dwoma dwuosobowymi zespołami, ale dziennikarz sportowy Damon Runyon zaproponował, żeby dla uatrakcyjnienia „dorzucić” do zasad możliwość bezpośredniego kontaktu. Przed wybuchem II wojny światowej zawody przypominały już te współczesne. Chwilę po jej zakończeniu zadebiutowały w telewizji, a od 1949 roku ruszyła w USA krajowa liga. Bilety na finały play-off w Madison Square Garden wyprzedały się w tydzień.

 

Duża ekspansja dyscypliny w XXI wieku poskutkowała powstaniem w 2001 roku zawodów Pucharu Świata. Wprawdzie na drugą edycję trzeba było czekać aż trzynaście lat, wkrótce potem dyscyplinę włączono pod skrzydła światowej federacji sportów wrotkarskich FIRS. To był warunek, którego brak zamknął roller derbom drzwi do igrzysk olimpijskich w Tokio. Rozmowy na ten temat odbyły się na 123. sesji MKOl w RPA, ale wybrano karate, surfing, deskorolkę, baseball i wspinaczkę.

 

Roller derby musi poczekać, chociaż jako nisza imponuje rozmachem. Przykład? W Wikipedii hasło „żużel” (sport niszowy w skali świata) przetłumaczono na 29 języków. „Roller derby” na tylko 5 mniej.

 

Najpierw trójmecz, potem reprezentacja

W Warszawie też można grać w roller derby. Na przykład w drużynie Warsaw Hellcats Roller Girls, która 10 czerwca w Białołęckim Ośrodku Sportu (ul. Światowida 56) organizuje trójmecz przeciwko ekipom ze Szwecji i Wielkiej Brytanii. Jak zachęcają dziewczyny, „ma to być najgorętsza sobota czerwca”. Warszawianki grały już w tym sezonie meczu z ekipą z Pragi – w kwietniu, w ich pierwszym występie przed własną publicznością, wygrały 153:135.

 

Przed polskim roller derby kolejne wyzwania. Inicjatywa „Team Poland” podjęła się współtworzenia oficjalnej kadry narodowej roller derby przygotowującej się do startu w Pucharze Świata. Zgłoszenia, które do końca maja zbierano za pośrednictwem formularza zgłoszeniowego w internecie, musiały jedynie potwierdzać wiek powyżej 18 lat i świadomość dyspozycyjności i ponoszenia pewnych kosztów związanych z podróżami. Ogłoszenie skierowane było do zawodniczek z całego świata, chociaż bez obywatelstwa należy udokumentować polskie korzenie i mieszkać w Polsce bez przerwy od lutego 2013 roku. Podróż docelowa polskiego roller derby to zawody w Manchesterze. W drogę do popularności „rugby na kółkach” w kraju dziewczyny już ruszyły.

Więcej na temat:Polska na medal, roller derby
Baner
Z tej samej kategorii